Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 211 317 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLSKIE GÓWNO TO NIE RZECZ O DODZIE, KOMBII CZY FEELU

środa, 29 października 2008 9:48
Skocz do komentarzy

W końcu trafiłem na wirtualne łamy sławetnego „Pudelka". Długo czasu i wysiłku zajęło mi to godne chwały osiągnięcie; w tym celu musiałem zacząć pracować nad musicalem pod dosadnie brzmiącym tytułem „Polskie Gówno". W „Pudelku" napisali, że w swoim filmie wytaczam działa przeciwko polskiemu szołbizowi, naśmiewając się z artystów estrady, których muzyką gardzę: Kombii, Dody i Feela. No i tak to już jest, kiedy twoje wieloznaczne tezy zinterpretuje głupi. Zinterpretuje je z chamska, po prostacku, bez zbędnej subtelności. Przede wszystkim: niczyją muzyką nie gardzę. Gdyby nie Kombii, Doda czy Feel, polska scena muzyczna byłaby znacznie uboższa; nie byłoby z kim rywalizować, a ja nie miałbym scenariuszowego pomysłu na muzykę popowego tła. Innymi słowy, wymienionym artystom powinienem postawić po wódce i podziękować za ich kreatywny trud. O ile smutniejszy byłby świat polskiej muzyki bez szlagwortów Kombii tudzież Kombi (np. „Inwazji Śmierci z Plutona" czy „Nie Ma Zysku"), bez imponujących cycków Dody czy grandżowego growlu kolegi Kupichy. Ale przede wszystkim tej sprawie należy się jasne dementi: casus PG (czyli polskiego gówna) w tym samym stopniu dotyczy wymienionych artystów, co mojej skromnej osoby - w filmie reprezentowanej przez nieudacznika Jerzego Bydgoszcza (bez związku z urokliwym miastem o tej samej nazwie)... Jego rokendrolowego zespołu Tranzystory oraz menadżera-oszusta, Czesława Skandala... Dotyczy szołbizu w postaci zarówno konkursu piosenki futbolowej w telewizji Polwsad, jak i telewizyjnego oraz radiowego chłamu, który Tranzystorom przyszło kontemplować w garberobach klubów i na stacjach benzynowych... Dotyczy diabolicznie niemoralnych działań mediów, które, bez ustanku i na wyścigi mnożąc idiotyczne seriale, live showy i ogólnogazetowy brandzel, decydują o tym, co będzie miał w głowie polski widz, słuchacz i czytelnik... Dotyczy wreszcie nieudolnych rządów polityków, którym przez dwadzieścia lat wolności nie udało się zbyt wiele zbudować: udało się za to mnóstwo spierdolić. Oto właściwy kontekst, w którym powstał pomysł scenariusza „Polskiego Gówna". Filmu, który w sposób rubaszny i sowizdrzalski bierze się za bary z polską stajnią Augiasza - jakby nie patrzeć, spuścizną 130 lat rozbiorów i 44 lat ruskiej okupacji... Polskie gówno to moje doświadczenie obijania się po krajowych drogach, pełnych dziur i niebezpiecznych niczym gościniec w Sierra Leone... Nieustanne życie w podróży, dwukrotnie za długiej, nużącej się niczym socjalistyczne warty w kolejkach... Borykanie się z klubami bez garderób, pijanymi studentami bez mózgów i monitorami bez „gwizdków", w których nie słychać nic oprócz ogólnego rzęchu... Nie twierdzę, że tego wszystkiego gremialnie nienawidzę, że mnie ta codzienna skatosfera w jakimś sensie nie pociąga. Opisuję tylko rzeczywistość rzeźbienia w materiale, który do złudzenia przypomina znajomo wyglądającą, pogardzaną materię - bez względu na nasze pojedyncze stanowiska, tak nam intymnie bliską. „Polskie Gówno" to przekorny rachunek sumienia, rubaszna spowiedź i cichutka modlitwa o to, żeby kiedyś było lepiej. Dlatego jeśli chcecie, drogie Głąby, jeśli na ekranie Waszych ograniczonych umysłów zabrakło bogactwa rozdzielczości, interpretujcie tę historię po prostacku - w bieli i czerni. Nie każdemu dane są skłonności do wyważania racji, dyskursywne talenty czy umiejętności zdroworozsądkowego myślenia... Piszcie i mówcie, co Wam ślina na język przyniesie. Jednakowoż „Polskie Gówno" to nie rzecz o Dodzie, Kombii czy Feelu; to coś znacznie więcej niż wesołkowaty musical o polskim szołbiznesie. Dlatego, zanim otworzycie usta celem bezmyślnego paplania, proszę - obejrzyjcie, zastanówcie się, oceńcie. Zapracujcie na szlachetne miano homo sapiens - racjonalne myślenie to coś więcej niż kołatanie się zasłyszanych bzdur w pustej przestrzeni między uszami.


Podziel się


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

Licznik odwiedzin:  2 656 634  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2656634
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl