Od dwóch tygodni jestem w trasie koncertowej. Trasa to niezła napierdalanka. Sami prowadzimy auto, sami nosimy sprzęt. Ten punk rock wynika z warunków koncertowania w klubach, do których przychodzi po 100-200 osób. Teoretycznie stać nas na roadiego, ale po co mi mały roadie - po to, żeby nosił za mną moją przeklęcie ciężką, podwójną końcówkę mocy Marhalla, którą dostałem w schedzie po Piciu Pawlaku?... W chwilach emocjonalnej neutralności Piciu zwał ją „srebrnym" (końcówka tkwi w srebrnej obudowie Paco Case). Kiedy brakło cierpliwości, stawała się po prostu „kurwą". „Jeszcze trzeba dygnąć tę kurwę", mawiało się w naszym busie. W busie gada się jak w stoczni czy sztolni - nie obwija się w bawełnę. Bus to plugawa szatnia męska, bus to obsrane okopy pod Verdun. W zmiennych polskich warunkach walczymy o przetrwanie. Cały dzień za kółkiem, z Gdańska do Krakowa, z Sanoka do Gdańska, w upale, słocie i śniegu - upływają resztki naszej młodości. Gdy przyjeżdżamy na miejsce, zaczynamy nosić i ustawiać graty. Potem trzeba jeszcze wdrapać się na scenę i pierdolnąć dobry wykon, bo przecież nie wytłumaczysz ludziom, że podróżowałeś przez dziesięć godzin i najchętniej klapnąłbyś przed pudłem telewizora.
Trzeba mieć siłę i dyscyplinę, a - jak wiadomo - w trasie głównie się chleje. Gdy wracam do domu, żyję jak jogin. Owsianki, kasze, warzywa, pięć przemian, zero alku. W trasie bywa różnie. Kluby to świat z pogranicza piekła i nieba. Bywa pięknie i kulturalnie jak w Namysłowie, gdzie ludzie witają chlebem i solą, przynosząc domowy bigos. Chcą autografów, kontaktu, ale zachowują dystans i nie wchodzą na głowę. Bywa też tak jak (ostatnio) w Zielonej Górze, gdzie prawie się z nimi szarpiesz. Dlatego w rzeczywistości klubowej trudno jest być świętym i trzeźwym. Kiedyś ćwiczyłem te wszystkie ascezy; nie piłem przez dwa lata, podczas koncertów sączyłem soki i herbatki. Bywało dziwnie - jakbym w poniedziałek rano przyszedł do pracy w urzędzie miejskim. Wreszcie dałem sobie spokój z trzeźwością, bo przecież rokendrol nie znosi zasznurowanego pindola ascezy. Podczas koncertu staram się popijać głównie browary albo wino i nie mieszać. W mej kuchni na półce stoją dwie butelki niezłego wina, z których raz na parę dni zdarza mi się uszczknąć nędzną lampkę. W domu prawie nie piję, po knajpach też już nie chodzę, bo nie mam czasu. Po co mam łazić po knajpach, skoro upływa w nich całe moje życie? Natomiast w trasie... W trasie jest jak jest i chuj. Rock'n'roll!!! Raz się żyje.
zeby ciebie poznac...you just an object in my eyes...
autor: so what
Pierdol sie Czubie Tymuchu pierdolisz jak by Osioł cie wyjebał
autor: xxxxxxx
blog: w trasie
z tą Zieloną Górą to panie Tymonie należałoby uściślić pewne sprawy, bo co tu nie mówić, bełkoczący pan Halama nie był tym, co publiczność tego małego miasta chciała usłyszeć kupując bilety na koncert Transistorsów. Nie wiem czy ktoś chciał się szarpać, jeśli tak, to przykra sprawa, jednak koncert sam w sobie był nie najlepszy. Mam jednak nadzieję że odwiedzisz jeszcze Zieloną i że obędzie się bez alkoholickich happeningów osób, które irytowały swym zachowaniem także zespół grający z Panem. Pozdrawiam!
autor: remix
Świetny koncert w Szczecinie !!! Wpadaj czesciej niz raz na rok.
autor: Karo
Jeżeli miałby wykonać analizę retoryczną to doszedłbym chyba do wniosku, że wpis ten ma świadczyć o Twoim oddaniu do tego co robisz, że masz ciężko ale dajesz rady. Czyli troszkę użalania? W każdym razie pisząc , że w trasie się dużo pije i, że trzeba mieć dyscyplinę i siłę troszke jakbyś zaprzeczał samemu sobie... Oczywiści interpretacja tego co napisałem należy do Ciebie... Pozdrawiam i zapraszam na mój nowy blog, który będzie poruszał ciekawe problemy obecnego czasu..
autor: rambert
blog: rambert.bloog.pl
Wraszcie zaczyna normalnoe gadac....a nie ta papka z iformacji przemielona....Szkoda ze nie dojechalem do Tor.Szkoda...
Ale jutro Ania:)
autor: grzesznick
nie róbcie niewinnemu czlowiekowi krzsywdy (to w związku z tekstem tego faszysty Raphisa... inaczej nie nazwę idioty, który nawołuje do linczu) - Raphis... głównie o tobie myślałem pisząc o najgłupszych fanach Tymona. swoim wpisem potwierdziłeś, że mam rację... Lama Mitch... tobie by się przydal mózg albo choćby jego kawałek!
autor: Przemek Walc
no coz... ja tam jestem tylko prostym zabiegowcem... a panu przemkowi przydalby sie bardziej dobry psychiatra
autor: Lama Mitch
A propos komentarza niejakiego Przemysława Walca - podaje link do jego profilu na Naszej Klasie. Jest duże prawdopodobieństwo, że to jest ten mysliciel, bo jest tylko jeden. Uważam, iz my - głupi fani powinniśmy mu jakoś podziękować. Pozostawiam to Waszej inwencji:)
www.nasza-klasa.pl/profile/628320
autor: Raphis
Właśnie się obudziłem... wlączam kompa... wchodze na majspejs... o nowe numery Tranzystorów... Posłuchaj Sidharto.... siet... trafiłeś Człowieku.... łzawie... heheheheh niech przyniesie pożytek Wszyskim Istotom! Wielki Szacunek!!!
autor: niedz
kurna.. ukryć się nie da czytając komentarze, że Tymon ma najgłupszych fanów pod słońcem!
autor: Przemek Walc
Oj tam zaraz w zielonce szarpanina! To ze biedni fani chcieli prawdopodobnie wziazc kawalek transistorsow i zasuszyc na pamiatke swiadczy tylko o wybitnym oddaniu waszej grupie
Zamiast narzekac, lepiej bys pomyslal o zalozeniu sekty he he
A na powaznie na koncercie mnie nie bylo
Wiec mam nadzieje, ze pomimo szarpanych wrazen nie kazesz na kolejny dlugo czekac!
autor: Lama Mitch
Tymonie, jeśli w ogóle czytujesz czasami komentarze i można Ci za ich pomocą zadać pytanie to napisz czy zakończyłeś definitywnie po Kurach wspólpracę z Olafem Deriglassovem? Dziwi mnie, że ten facet o niesmowitym,moim zadaniem, potencjale twórczym zniknął gdzieś zupełnie i słuch po nim zaginął. Płyta "Produkt" byla całkiem fajna, ale Olaf chyba jednak jest mistrzem drugiego planu. Wiesz co porabia ten gość? Pozdrawiam
autor: Raphis
pierogi?? a jakie z jagodami?? mmm... moje ulubione!!:)
autor: K I M
Ciekawe kiedy będziesz w Krakowie
autor: Golor
blog: 24-gry.pl
ostatnio jak zauważyłam powstał groźny obraz publiki w Zielonej Górze, piszesz o szarpaninie, Peja ją prowokuje, a ja zostałam tam zbita po koncercie Lao Che, przez grupkę dresów... pomimo to, nie skreślajmy Zielonej Dziury, przyjeżdżaj Tymonie, bo wtedy będziem blisko Ciebie i wino równie dobre, jak te z półki kuchennej zaproponujem.
autor (Login WP): actorka
"Bigos Heart" - niekonwencjonalna nazwa :)
Zapraszam również do mnie i może jakiś mały komentarz :) pozdrawiam
autor: dnosfera
Tymon gdzie można kupić te waszą płytę, usłyszałem was wlaście w DD TVN, Posłuchaj Siddharto mnie rozwaliło, dzięki wielkie, ale teraz mów gdzie kupić te płytę - najchętniej bym od razu kupił przez internet do pobrania. Da się tak?
autor: Adomas
świetny koncert w Lublinie! ;) dzięki!
autor: mmmmmmm
dzięki za koncert w Od Nowie niezapomniany, towarzystwo i desperadosa:) pozdrowienia z Torunia!
karolina
autor: karolska
Licznik odwiedzin: 344661
Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider legendarnych formacji Miłość (1988-2002) i Kury (1992-2003). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. A...
więcej...Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider legendarnych formacji Miłość (1988-2002) i Kury (1992-2003). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in."Sztos", "Wesele"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1.
schowaj...Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: