Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

JUTRO PREMIERA "DROGÓWKI"

środa, 30 stycznia 2013 23:46

 

   Jutro wybieram się do Warszawy na premierę „Drogówki“ Wojtka Smarzowskiego. Jadę spotkać starych kumpli z „Wesela“, napić się z nimi na bankiecie. Oczywiście jestem cholernie ciekaw samego filmu. Na jubileuszu Mariana Dziędziela w Krakowie Wojtek pokazał mi zwiastun – wyglądało to masakrycznie mocno. Ujęcia z wszędobylskiej, pseudo-dokumentalnej kamery, wymieszane z „brudnymi“ obrazkami z I-phone’a, Drapieżnie realistyczne sceny; na wskroś naturalistycznie przedstawieni, uwikłani i unurzani we wszelkiej maści syfie bohaterowie… Ci, co film widzieli, mówili, że jest lepszy od samego „Wesela“. Czas pokaże, czy „Drogówka“ stanie się dziełem równie kultowym. A jednak niesamowite jest to, że Smarzol ciągle trzyma swój poziom, nieosiągalny dla większości innych rodzimych twórców kina. Jest w nim coś – he, he – z Adama Małysza sprzed lat. Adama Małysza - skoczka, ma się rozumieć. Pewna charakterystyczna dla wybitnych twórców powtarzalność, która gwarantuje klasę i najwyższą jakość. Smarzowski nigdy nie bredzi; jest precyzyjny i logiczny do bólu, lakoniczny jak wezwanie do urzędu skarbowego, wreszcie brutalny niczym kopniak w jaja.

 

   Dzień później mam spotkanie ze znajomym z dużej wytwórni płytowej. Chcemy pogadać o czwartej płycie kapeli The Transistors – materiale z koncertu w Radiu Gdańsk z września 2012 roku. Przy okazji napomknę mu o soundtracku do „PG“. Szykuje się podwójna płyta, napisałem chyba z 35 piosenek do filmu (!). Zaczynam mieć dość wiecznej partyzantki – tego, że moich płyt nie ma w sklepach, że ciągle mnie nie stać na wznowienie wszystkich płyt Miłości i Kur. Od pięciu lat inwestuję w pieprzony film i muszę go skończyć do czerwca, choćby miała mi eksplodować głowa czy aorta. Za jakieś pół roku będę miał za sobą duży debiut scenariuszowy, aktorski i współproducencki… Co za perspektywa! Wreszcie odetchnę, przemyślę wszystko, zastanowię nad dalszymi ruchami w temacie kinematografii. Zajmę się muzyką, która ostatnimi czasy zeszła na dalszy plan mojego życia. Tymczasem wracam do mojej trójpolówki – do filmu, do soundtracku i do roli w teatrze Miniatura. A jutro jadę podglądać konkurencję :):):)

 


Podziel się

komentarze (55) | dodaj komentarz

POWOLI FINISZUJEMY Z FILMEM

poniedziałek, 21 stycznia 2013 2:38

 

   Od kilku dni oglądam zmontowane dwie trzecie naszego musicalu (22 dni zdjęciowe). Wygląda to bardzo przyzwoicie – m.in. dzięki świetnym zdjęciom Tomka Madejskiego i znakomitemu montażowi Agnieszki Glińskiej – choć oczywiście na nasz film składa się praca wielu ludzi, od reżysera i scenarzysty począwszy, a skończywszy na całej naszej przesympatycznej ekipie filmowej. Przez ostatnich parę dni posiedziałem z reżyserem Grzesiem Jankowskim; próbnie skracaliśmy nakręcone sceny, precyzyjne opisując i dopisując to, czego jeszcze brakuje. Usiłowaliśmy też zrobić porządek z końcem – do nakręcenia zostało nam za dużo scen. Trzeba było coś uprościć, coś wyrzucić. Teraz znów ślęczę nad scenariuszem i po raz kolejny przerabiam sceny, starając skorelować tekst z obrazkiem. Kiedy zacząłem pisać scenariusz „Polskiego Gówna“? Ano, w 2008. No ale tak to wygląda, kiedy arogant z ulicy zapragnie nakręcić pełnometrażowy film kinowy. Produkcja płyty to coś bardziej ze świata dwuwymiaru. Przy okazji kręcenia filmu dochodzi kolejna dymensja, ale kosztuje to wszystko znacznie więcej pracy. W sumie i tak niesamowite, że jakoś to idzie.

 

   Na razie mamy sporą przewagę brudnego para-dokumentu i do nakręcenia kilka ważnych, dość trudnych scen tanecznych (które musimy wpierw przećwiczyć z panami pląsaczami). Ostatnie 8-10 dni musimy nakręcić w marcu, bo czas nagli. Potem czas na kolorkorekcję i udźwiękowienie… Od lutego muszę przysiąść w moim domowym studiu nad soundtrackiem do filmu. Wymyśliłem coś w okolicach 35 piosenek, z których prawie połowa nagrana jest w  postaci pewnych rudymentów. Podwójna płyta – nie ma żartów, a czas mamy tylko do lata. Obiecaliśmy sobie, że w wakacje pokażemy film na kilku niedużych festiwalach (w międzyczasie będziemy zapewne walczyć o dystrybucję). Trzymajcie kciuki - ten rok okaże się dla naszego dziełka decydujący. Za pół roku obiecujemy ostateczny i bezwględny atak „Polskiego Gówna“!

 


Podziel się

komentarze (34) | dodaj komentarz

"POOBIEDNIE IGRASZKI" W MIEJSKIM TEATRZE MINIATURA

poniedziałek, 14 stycznia 2013 0:55

 

   Jakiś rok temu posadę dyrektora wrzeszczańskiego teatru Miniatura objął Romek Wicza-Pokojski. Ucieszyłem się z tego powodu (niejako) dwojako. Raz – bo znam artystyczne inklinacje Romka i wiem, że jest to facet, którego interesuje teatr ambitny, progresywny, interwencyjny i zaangażowany społecznie. Dwa -  bo mieszkam we Wrzeszczu i zależy mi na tym, żeby coś się działo w mojej dzielni. Od kiedy dyrektorem gdańskiego „Wybrzeża“ został maestro Orzechowski, skończyło się życie teatralne w naszej prowincjonalnej mieścinie (cenionej głównie w zakresie ludzkiego potencjału oraz cudownej acz jakże krótkiej kanikuły). Maciej Nowak – choć wielu zarzucało mu sobiepaństwo, utracjuszostwo i takie tam – miał jednak nosa do dobrych przedstawień i potrafił współpracować z mediami, znakomicie promując swój teatr. Po Nowaku nastąpiło – sorry, maestro Orzechowski – „wielkie nic“. Aktywność „wielkiego nic“ nie została dostrzeżona przez dobrotliwych i liberalnych włodarzy miasta Gdańska, bo: primo, „nic“ trudno jest zauważyć; secundo, żeby cokolwiek zauważyć, trzeba jednak trochę się znać na kulturze i sztuce. A w Gdańsku kultura i sztuka kojarzy się... z Jarmarkiem Dominikańskim, barokowym belcanto tudzież artystami pokroju Jean-Michel Jarre’a i jemu podobnymi.

 

   We wrześniu ubiegłego roku Romek zadzwonił do mnie, żeby umówić się na spotkanie. Zaproponował mi napisanie muzyki do spektaklu pt.  „Poobiednie igraszki“ Romy Mahieu. Przy okazji zdradził, że będzie się działo; że planuje w swoim teatrze kilka premier rocznie. Miejski Teatr Miniatura znany jest trójmiejszczanom ze swoich znakomitych spektakli dla dzieci. W związku z otwarciem drugiej sceny mają być wystawiane w Miniaturze również rzeczy dla starszej widowni (np. przedstawienia dla gimnazjalistów i licealistów, wszelkiego rodzaju „bajki dla dorosłych“ etc.). Sztuka Romy Mahieu została napisana w Argentynie w czasach panowania junty wojskowej. W 1978 roku „Poobiednie igraszki“  oraz „Maria La Muerte“, druga sztuka Mahieu, zostały objęte zakazem publikacji i wystawiania, co spowodowało emigrację pisarki do Hiszpanii. „Igraszki“ to prosty, mocny tekst o dzieciach, które bawiąc się w piaskownicy, wiernie naśladują strategie i zachowania dorosłych. Obserwujemy zabawy dzieciaków, które cechuje sadyzm, agresja, autorytarność, brak empatii i całkiem „dorosłe“ uprzedzenia. Sztuka Mahieu jawi się wnikliwym studium eskalacji ludzkiego konfliktu, którego dramatu w żaden sposób nie umniejsza dziecięcy i ludyczny kontekst przedstawianych wydarzeń.

 

   Zaraz po świętach spotkałem się Jackiem Gierczakiem (reżyserem „Poobiednich igraszek“) i aktorami (grającymi role dzieci) na czytanej próbie. Jacek i sympatyczna załoga Miniatury zaproponowali mi rolę Diego – wysportowanego siedmiolatka. I choć jestem znacznie starszy, i co gorsza, mam straszną i mało reformowalną dykcję, przyjąłem tę propozycję z niekłamaną przyjemnością. Tekst Mahieu wydał mi się naprawdę ciekawy, inspirujący i ciągle aktualny. Jakoś od pierwszego wejrzenia zapałałem sympatią do zestawu ludzkiego, pracującego nad „Igraszkami“. To ludzie zdolni i pracowici; pasjonaci, którzy nie odpierdalają fuchy, tylko ewidentnie wierzą w swoją pracę. Przy okazji, świetnie jest się rozwijać. Kręci mnie kino, kręci mnie teatr, kręci mnie pisanie scenariuszy. Rola teatralna, nawet drugoplanowa, to dla mnie znakomite doświadczenie, które będzie procentować. Premierę „Poobiednich igraszek“ zaplanowano na 24 lutego; później, 26, 27 i 28 lutego, czekają nas kolejne spektakle. Póki, co – mamy sporo prób i dość niewiele czasu. Pozostaje mi tylko zaprosić Was do Miejskiego Teatru Miniatura i ocenić, czy dajemy radę...

 


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 681 904  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2681904
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl