Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 739 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

DANIEL HERTZOV

piątek, 26 grudnia 2008 18:45

Od paru miesięcy wraz z Tranzystorami pracujemy nad solową płytą naszego przyjaciela Daniela Hertzova, wokalisty i kompozytora, urodzonego 33 lata temu w Moskwie. Daniel to prawdziwy kosmpolita, którego geneologia scala niepomyślane ekstrema: historię Rosjano-Amerykanina o żydowskim rodowodzie. Gdy miał kilka lat, jego rodzina wyjechała do Stanów Zjednoczonych przez Genuę; starsza odnoga Hertzowów, zmuszona do emigracji z wiadomych powodów, osiedliła się we Wloszech. Daniel wraz z rodzicami i dwiema siostrami zatrzymał się na dłużej w Bostonie; gdy wyprowadził się z domu, pomieszkiwał w Chicago, Nowym Yorku, Philadelphii. W Londynie znalazł pracę jako ekspert od bankowości (!); w tym samym czasie jęła dojrzewać jego artystyczna karma. Poznał Polę Anton, poznańską aktorkę i reżyserkę, która została towarzyszką jego życia; wkrótce przeprowadzili się do Glasgow. Pola wraz z kolegą Niallem Maherem postanowiła nakręcić dokument pt. „On The Making Of Polish Shit" (piękny, dwuznaczny tytuł, prawda?), którego trailer będzie można zobaczyć już w styczniu. Z kolei Daniel zaczął udzielać się jako solista i współ-improwizator po klubach Glasgow. W międzyczasie, spotykawszy się z Polą i Danielem w Londynie, Poznaniu i Gdańsku, postanowiliśmy nagrać płytę z jego autorskimi piosenkami, w niebanalny sposób łączącymi tradycję amerykańskiego folku oraz alternatywnego rocka. Między mną i Danielem nawiązała się nić wyjątkowego porozumienia. Pomagam Danielowi doszlifować jego utwory - moją silną stroną jest harmonia i aranżacja. Z kolei Daniel objawił się najbardziej kompetentnym krytykiem moich angielskich „lyrics"; przede wszystkim jako native speaker, ale też jako precyzyjny tekściarz i wrażliwy odbiorca. Marcin Gałązka, gitarzysta i drugi wokalista Tranzystów (filmowy Janusz Trusiłło), odnalazł przy nas swą dodatkową pasję. Marcin znakomicie sprawdza się jako studyjny producent, mając fioła na punkcie wynajdywania rzadkiego osprzętu tudzież oryginalnego brzmienia gitar i bębnów. Równolegle pracujemy nad płytą pt. „Make Better Vodka" oraz dwupłytowym albumem „Polskie Gówno". Z nadmiaru pracy autor niniejszych wypocin zaczął rozmnażać swoje geno-twory niczym spieszący się królik: oto właśnie skończyłem pisać materiał na kolejną płytę Transistors pt. „Bigos Heart". Płyta będzie nagrana w języku angielskim i chciałbym, że w jej nagraniu wzięli udział Daniel Hertzow i Lechu Możdżer. Słyszę już na tej płycie złożone, wielogłosowe harmonie, sporo akustycznych gitar i psychodelicznego łajna; będzie to moja sentymentalno-sowizdrzalska podróż w klimaty moich ukochanych lat 60-tych.



Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

DZIECI

wtorek, 09 grudnia 2008 13:32
Ostatnio Kosma mnie ciągle zaskakuje. Gość ma dziesięć lat i bez przerwy słucha Boba Dylana, Davida Bowiego i The Velvet Underground. Poprosił mnie, żebym nauczył go paru numerów na gitarze. Pokazałem mu funty do „Sunday Morning" VU i „Ziggy'ego Stardusta" Bowiego. Zaczął ćwiczyć po godzinę dziennie, aż opanował zmiany akordów i rytmikę. Pokazałem mu „Starmana"; wtedy zaczął brzdąkać jakieś swoje wariacje, mówiąc, że interesuje go robienie własnych utworów. Pomyślałem, że nadszedł czas dalszej edukacji. W sobotę poszliśmy do Kolportera i kupiliśmy dwanaście płyt. Trzy brakujące albumy Becka („Odelay", „Sea Change" i najnowszy, „Modern Guilt"), „Blonde On Blonde" Dylana, „A Night In The Opera" Queenów, pięć albumów The Byrds (ten staroć to bardziej dla mnie, he-he), jakąś rzadką Nirvanę i przedostatniego McCartney'a („Chaos And Creation In The Backyard", zresztą bardzo przyzwoity i całkiem, jak na Paula, szczery i nawet mroczny)... Przyszliśmy z tą zdobyczą do domu i nuże, zaczęliśmy słuchać. Znienacka zatęskniłem za Steely Dan. Wróciłem do sklepu i zacząłem przeszukiwać półki. Nie było Steely Dan - ani moich ulubionych „Count By A Thrill", „Count Down To Ecstasy", ani „Pretzel Logic", ani „Aja", ani „Royal Scam". W związku z tym - na otarcie łez - kupiłem jeszcze pięć płyt: „Mothership" Zeppelinów, „Fun House" Stoogesów, „Non Stop Erotic Cabaret" Soft Cell i wreszcie dwa najbardziej hitowe płyty Sonic Youth („Dirty" i „Goo"). Wydałem na te płyty majątek, ale jakoś mnie to nie zmartwiło; wręcz przeciwnie, bo przez cały weekend muzyka nie odstępowała nas o krok. Po płytowych zakupach przyszedł czas na wizytę w „Presto", naszym ulubionym sklepie muzycznym. Młody dostał na Mikołaja nową akustyczną gitarę marki Washburn i gdy tylko skumał, że jest wyposażona w elektroniczy system nagłaśniający, zaraz podłączyl się do pieca w moim pokoju i zaczęło się klasyczne rzężenie. Nie za głośno?", co chwilę pytał Kosma, przyzwyczajony, że w domu u mamy trzeba grać ciszej i co najwyżej do 20-stej. „A graj se, ile wlezie, człowieku. Przecież wiesz, że jestem głuchawy", odpowiadałem mu na to pogodnie. Kurczę - nie ma większej frajdy od tej, którą sprawiają nam nasze dzieci. Ambicja, ekspresja, samorealizacja, kariera - wiadomo, całkiem ważne rzeczy. Ale udane dzieci - to dopiero skarb. Check this one out, ya all.


Podziel się

komentarze (20) | dodaj komentarz

DZIĘKI, LUDZIE!

poniedziałek, 08 grudnia 2008 9:07
Ok, już piszę. Jakoś powoli dochodzę do siebie. Wrócić z dalekiej podróży - tak to się chyba nazywa. Muszę Wam powiedzieć, że bardzo miło mnie zaskoczyły te wszystkie Wasze pozytywne wpisy. Wiadomo: im się jest bardziej znany, tym więcej ma się wrogów... Ale jakoś wrogowie omijali mnie w chwili mej słabości. A może to po prostu kochana Magda ich zabanowała? Magda jest superwizorką tego bloga i myślę, że mnie trochę chroni przed atakiem wojsk Imperium oraz złowieszczymi promieniami Gwiazdy Śmierci. Na całe szczęście jam jeno alternatywną gwiazdką, która nie pojawia się w programach typu „Gwiazdy Robią Loda"; większość Polaków mnie przecież nie kojarzy. Ale nie o tym chciałem... Wyobraźcie sobie, że czytam Wasze wpisy. I wcale mi nie zależy na samych słodkich, miłych i sympatycznych. Z zaciekawieniem czytam również te krytyczne (w szczególności te konstruktywno-krytyczne). Ale te wszystkie empatyczne komentarze, które pojawiły się w związku z moim przed Wami smętnym obnażeniem... Dzięki, ludzie. Macie dobre serca. A więc jednak jest tak, jak zawsze myślałem - ten świat jest lepszy niż gorszy, a ludzie w zasadzie życzą sobie dobrze. Gdyby miało być inaczej, już by nas tu nie było. Tak czy owak będę dalej wierzył w ludzi i w milość - bo przecież inaczej się nie da przeżyć choć jednej zimy. No właśnie. Zima. Minął pieprzony listopad, teraz mamy pieprzony grudzień. Pada i pada, leje i leje. Leje na zewnątrz, leje w moim sercu. Ale czas powoli leczy rany. I pewnie zaleczy... I będzie nowe jutro, i znowu zalśni futro. W związku z tym: „aby do wiosny", jak powiadają tchórzofredki.

Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 862 641  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2862641
Wpisy
  • liczba: 238

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl