Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 526 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

FORMIDABLE POLISH DECEMBER TOURS

wtorek, 29 grudnia 2009 15:01

   Dopiero teraz wracam do siebie po przedświątecznej trasie z Tranzystorami, trasie na linii Poznań - Kraków - Tarnów - Sanok - Rzeszów. W grudniu zawsze boję się podróży na głębokie południe. Zaczyna sypać śnieg i drogi robią się kiepsko przejezdne; człowiek jest zmęczony, nieuważny, coraz łatwiej o wypadek. Grudzień to dla muzyków czas odwiecznej mizerii. Czas zbierania kasy na prezenty, czas gorzkiej refleksji nad faktami, które nie napawają optymizmem: praca muzyka jest w sumie chuja warta, a kasy ciągle za mało... Tym razem dupę uratował mi ZAiKS, dzięki któremu w sieć mego konta wpadło kilka dodatkowych tysięcy. A jednak nie uniknąłem przeczołgania się przez swoje: noszenia ciężkich gratów w temperaturze - 20, grania zapomnianego rokendrola w dudniących piwnicach, zdzierania sobie resztek głosowych strun i plucia ponadczterdziestoletnią krwią. Gadania z ludźmi do rana (akurat to lubię), wreszcie chlania wszystko, co nie smaczy wódką - ku zbawiennej auto-anestezji. Ciężka trasa, ciężka walka, ciężko zarobiona kapusta. No cóż - a kto powiedział, że będzie łatwo? Przecież to kocham, przecież to moja pasja. No i poza tym: „wszystko dla córeczki", jak powiedział kiedyś do mnie po uszy uśmiechnięty i upalony Brzóska, mistrz polskiego haiku.

 

   Dobrze pamiętam grudniową trasę 1998 z Kurami - Piotrkiem Pawlakiem i Jackiem Olterem; w ciągu trzech dni dwa razy wylądowaliśmy w rowie. Za pierwszym razem wyjeżdżałem z Przemyśla na Sanok. Ktoś zasugerował, żebyśmy pojechali słynną trasą widokową przez „serpentyny". (w zimie całkowicie odradzam). Całe szczęście, że wpierdoliliśmy się do rowu tuż za Przemyślem. Wóz zarył w miękkiej ściółce; pozostało nam tylko wygramolić się na zewnątrz i pójść po pomoc. Za niespełna godzinę wróciłem z sympatycznym góralem, kierowcą zardzewiałego traktora, który szybko wyciągnął nas z pobocznej opresji. Dwa dni później było już znacznie gorzej: spędziliśmy całą noc w rowie. Prowadził Piotrek Pawlak. Wracaliśmy w nocy z koncertu w Gorlicach, głupi pomysł, od którego usiłowali nas odwieść wszyscy po kolei. Wszystkie drogi pokrył gęsto padający śnieg; w pewnym momencie znaleźliśmy się na jakiejś bocznej, stromej dróżce piątej ważności odśnieżania (czy jakoś tak). Poszliśmy do miasta po pomoc. Nikt nam nie chciał otworzyć: byliśmy ogoleni prawie na zero i wyglądaliśmy na skinheadów. Wreszcie znalazł się jakiś twardziel, który obiecał wyciągnąć nas z rowu. Po pół godzinie zrezygnował: koła jego ciężarówki zaczęły buksować w śniegu, a sam pojazd jął zsuwać się w dół drogi. Pozostało nam czekać do rana. Słuchaliśmy ponurej „Mezzanine" Massive Attack; Jacek Olter siedział z tyłu, jak całe auto przechylony na bok, i ręką przytrzymywał bębny, które zsuwały się nań powoli i nieuchronnie. Co pewien czas odwracałem się do niego i pytałem: „Człowieku, żyjesz?". „Żyję", odpowiadał słabym głosem Jacek, „Tylko co to za życie". O tak - kocham grudniowe trasy...



Podziel się

komentarze (18) | dodaj komentarz

LACZKI TO ZAKAŁA POLSKOŚCI

piątek, 11 grudnia 2009 16:29

     Laczki to coś strasznego. „Nienawidzę laczków/w laczkach się umiera" - napisałem kiedyś, ale znienacka zwymiotowałem i nie dałem rady pociągnąć tego tematu. Laczki kojarzą mi się z ciasnymi pokoikami bloków z czasów komuny. Pokoikami, pełnymi paździerzowych szaf i kredensów, wazonów i kryształów, bibelotów i starych albumów. Z głupio gęgającym pudłem starego telewizora. Z chujowym światłem na ulicach, światłem, które nie daje poczucia bezpieczeństwa i które rodzi depresję. Ze stanem wojennym, czołgami i ludźmi z Zomo, przed którymi pewnej ponurej, grudniowej nocy spierdalałem w moich porciętach typu moro. Z obrzydliwymi wódkami - Czystą, Vistulą i Soplicą - które wypijałem wraz z moimi szkolnymi kolegami, Jońcą i Pacześniakiem, w drodze do przeklętego liceum numer IX. I tak dalej, i tak dalej. Nie ma co się zagłębiać w to gówno przeszłości. Było, minęło. Ale laczki pozostały... Co prawda nie święcą już takich triumfów jak za komuny, ale... Zdarza mi się niekiedy wpaść z wizytą do kogoś, kto mieszka w bloku. Kto wegetuje razem z mamą lub babcią... Kogoś, kto ni stąd, ni zowąd, z głupia frant - zaoferuje ci ciepluchne laczki w kolorze najobrzydliwszej, świńskiej cielistości. Brrr... Laczki to zakała polskości. Polacy moi - zanim zdekonstruujemy nasze bolesne polactwo, po prostu spalmy wszystkie laczki i chodźmy na bosaka!... Spalmy laczki w powszechnym i świadomym czynie rzeczonej dekonstrukcji. Potem zabierzemy się za całą resztę... Ale zanim na zawsze nie znikną laczki, zanim do cna nie wyplenimy naszej mentalnej laczkowatości - nie zniknie nasz rasizm i antysemityzm, nasze kołtuństwo i hipokryzja, nasze kibolstwo, prymitywizm i ignorancja.




Podziel się

komentarze (138) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 698 858  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2698858
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl