Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

NA STARYCH ŚMIECIACH

sobota, 28 grudnia 2013 23:51

 

     Nawiałem z Warszawy i wróciłem na me stare, trójmiejskie śmieci. Zacząłem na nowo oswajać się z Gdańskiem, krążąc po jego świątecznie opustoszałych, zniszczonych jezdniach i wkrótce poczułem ten jego charakterystyczny, marudny spleen. To tak jak z zapachem własnego mieszkania. Nie czujecie go, dopóki nie wyjedziecie z miasta choć na parę tygodni. Pamiętam, że najintensywniej poczułem woń własnej chaty w – he, he – roku 1881, kiedy na półtora miesiąca wyjechałem do Chin. Cały bukiet dziwnych nut, złożonych z aromatów dawnych obiadów, swojskich sprzętów, drewnianych parkietów i zakurzonych dywanów. No więc parę dni temu wpadam do Trójmiasta i nagle dostrzegam tę jego całą północną mizerię. Bida, panie – bida. Marzyliśmy, że to będzie nasze Los Angeles, ale to piękne miejsce stało się naszym Seattle. Co gorsza, Seattle, ale dwadzieścia lat po grundżowej rewolucji. Wszystko wróciło do normy, nic tu się nie dzieje. Dobrze wiem, że Pana to nie martwi, panie Adamowicz, przynajmniej do końca Pańskiej niekończącej się kadencji. Mnie, niestety – tak.

 

   W lecie łatwo odnaleźć się w tym zwolnionym rytmie, w tej leniwej aurze rozległego kurortu. Bo lato nad Bałtykiem potrafi być bajeczne – wiedzą o tym choćby zakochani, którzy właśnie tu doświadczyli mistycznych, bi-subiektywnych uniesień in duplo, ze szczególnym uwzględnieniem wzniosłej kopulacji na budzącej się do życia plaży. W zimie zaczynacie mieć dość morza i Trójmiasta. Bo trudno jest liczyć na energetycznego kopa w te zimne, chujowe dni, kiedy brak wam siły, kiedy przed wyjściem na dwór arktyczny wiatr wpycha was z powrotem do klatki, a przygnębiające skorupy brudnego śniegu zalegają na ulicach od połowy grudnia do wczesnego kwietnia. Żeby móc tu przeżyć, musicie mieć własny napęd, atomowy lub przynajmniej jonowy. Jeśli go nie posiadacie, dopada was brak ambicji i stagnacja - zaczynacie powoli wsiąkać w trójmiejską nicość.

 

   Do Trójmiasta zjechałem prosto z koncertowej trasy, do cna wymęczony, ze zdartym gardłem. Miałem półtora dnia na zakupy – prezentów, wiktuałów, choinki i opałowego drewna. Musiałem jeszcze wysprzątać swoje wrzeszczańskie mieszkanie przed przyjazdem teściów (pomogli mi w tym Marysia Natalia i Kosma) i przygotować parę wigilijnych potraw, które w bezmiarze ambicji postanowiłem przyrządzić dosłownie na ostatnią chwilę. I wtedy moje miasto ukazało mi tę drugą, życzliwą stronę medalu: było sympatycznie i przyjaźnie puste. W poniedziałkowy wieczór udało mi się ostrzyc bez kolejki i kupić część prezentów w Manhattanie; we wtorkowe południe nabyłem dwa zestawy sztućców oraz czarnej, eleganckiej, fajansowej zastawy w cudownie niezaludnionej Ikei. Jak na skrzydłach popędziłem do opustoszałej Galerii Bałtyckiej, żeby śmiało hasać pomiędzy półkami Body Shopu i perfumerii Douglas. Nigdzie nie było prawie nikogo, całe Trójmiasto siedziało po domach i gotowało swoje wigilijne potrawy. Tylko ja biegałem po mieście jak kot z pęcherzem, podkreślmy, jak szczęśliwy kot z radosnym pęcherzem. W szampańskim nastroju śmignąłem do domu. Jechałem ulicami i czułem, że energia tego miasta zależy od mojej. Że w tej pozornej pustce łatwiej mi się skoncentrować. Wręczyłem mej kobiecie choinkę, opałowe drewno i brykiety, popakowałem prezenty i zabrałem się za gotowanie pięcioprzemiennego barszczu. Skompilowałem moją firmową sałatkę z ryżem, tuńczykiem, czosnkiem, kiszonymi ogórkami i majonezem, ożeniłem śledzia w śmietanie z cebulą i jabłkiem. Czyniłem to wszystko z uśmiechem na ustach, rozumiejąc, że każdy kij ma dwa końce, a proca nawet trzy. Że moja sytuacja zależy ode mojej aktywności i stanu umysłu, a nie od tego, gdzie mieszkam. Że pustka, pustość, opustoszałość nie muszą być wcale takie straszne – wręcz przeciwnie, potrafią być atrakcyjne i inspirujące. Przynajmniej przez jakiś czas.


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 681 875  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2681875
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl