Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 286 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

MARCOWE ZDJĘCIA "POLSKIEGO GÓWNA"

czwartek, 28 lutego 2013 23:45

 

   Przed nami ostatnie zdjęcia do „Polskiego Gówna“. Udało się nam zgrać terminy: kręcimy od 6 do 19 marca, z krótkimi przerwami na przerzuty z Warszawy do Augustowa i z powrotem do Warszawy. Dzięki Kacprowi Iskrze, naszemu kierownikowi produkcji, opanowaliśmy plany zdjęciowe w Warszawie i Agustowie. Moja augustowska rodzina bardzo pomogła nam w castingu oraz wyszukaniu odpowiednich lokalizacji. Swoją drogą, zajebiście się cieszę, że nakręcimy część zdjęć w Augustowie – mieście, w którym przeżyłem prawie każde wakacje dzieciństwa. Trochę obawiam się ostatnich zdjęć w Warszawie. Będziemy kręcić w studiu telewizyjnym, z setką statystów, sporą ilością aktorów i zespołami muzycznymi. Będzie rozpad, nie ma co. Ale jeszcze chwila i będę mógł się zabrać za nagrywanie muzyki. Czekałem na to prawie pięć lat.

 

   Pierwsze zdjęcia do filmu zaczęliśmy we wrześniu 2008 roku. Nasz reżyser Grzesiu Jankowski oglądał ostatnio tamte materiały. Ponoć niezła amatorka. On i ja wydaliśmy na te, nazwijmy to eufemistycznie, próby przed kamerą, po jakieś 50 tysięcy. No cóż – za amatorkę płaci się frycowe. Kręciliśmy z przerwami do czerwca 2009 roku. Potem długo przerabialiśmy scenariusz. Odbyłem korespondencyjne studia z Wojtkiem Smarzowskim, który zgodził się być artystycznym opiekunem naszego filmu. Powiedział: „Fajne i śmieszne piosenki. Ale to słuchowisko radiowe, a nie scenariusz“. Potem kazał mi uprościć tekst do kilkudziesięciu suchych, króciutkich konspektów, wzmacniając punkty zwrotne i wyrzucając sceny bez tzw. konfliktu. Na koniec rzekł: „Teraz pisz dialogi, ale nie rozwijaj się. Napisz je zwięźle, bez łopatologii, żeby za dużo nie wyjaśniać. Daj ludziom w kinie domyśleć się, co powoduje bohaterami – film to nie literatura“. Kapitalne nauki. Koniec końców przerabiam ten cholerny scenariusz do dzisiaj. I tak na planie wszystko wychodzi trochę inaczej.

 

   W styczniu zeszłego roku zaczęliśmy wszystko od nowa. Za kamerą stanął Tomek Madejski, za montaż zabrała się Agnieszka Glińska. Przy produkcji zaczął pomagać nam Tomek Kronenberg z dawnego „Łossskotu“ plus nasza dawna paczka ludzi od techniki. Zrobiło się zawodowo. Powiedzieliśmy wszystkim, że kończymy „Polskie Gówno“ – w istocie rzeczy zaczęliśmy kręcić wszystko od nowa. Trudno to wszystko wytłumaczyć, historia brzmi dość idiotycznie. W 2012 nakręciliśmy 22 dni zdjęciowe naszego musicalu – około 80 minut zmontowanego materiału, który z pewnością będzie trzeba przyciąć. Przed nami ostatnie 10-12 dni… I końcowe schody – udźwiękowienie, kolorkorekcja, praca nad soundtrackiem. Właśnie ślęczę nad piosenką Janka Peszka i Roberta Brylewskiego, którzy w jednej z finalnych scen mają walczyć na chujomiecze… Zaczął się ostatni etap naszego filmowego rollercoastera.

 


Podziel się

komentarze (23) | dodaj komentarz

TAK SMAKUJE TEATR

poniedziałek, 18 lutego 2013 0:30

    

   Praca w teatrze to zajebiste doświadczenie. Z jednej strony nie chciałbym być aktorem teatralnym i być zmuszonym do grania we wszystkim, w czym kazali by mi zagrać. Zapewne w związku z moim silnym, mocno krytycznym „lubię i nie lubię“ miałbym kłopot, żeby zaakceptować nijakie przedstawienia... Nie mam w sobie pokory cielęcia, które zgadza się na wszystkie decyzje wierchuszki. Jest to kwestia wyboru miejsca w hierarchii, w której świat dzieli się na wszelkiej maści szefów oraz ich podwładnych. Chyba łatwiej utożsamić mi się z reżyserem, dramatopisarzem lub scenarzystą niż z aktorem. Ewentualnie nadwornym kompozytorem, choć oczywiście wolałbym być Mozartem niż Salierim… Nawet gdybym miał zdychać z głodu. Ale takie artystyczne cwaniaki jak ja nie zdychają z głodu. Umiemy się przystosować. Zagrać rolę dyrektora, reżysera, kompozytora, aktora. Nawet teatralnego cieśli lub ciecia, jeśli zaistniałaby taka potrzeba. Nieszczęśni aktorzy muszą ufać dyrektorom, reżyserom i innym psycholom, którym przez pryzmat ich egotycznego tripu wydaje się, że wiedzą lepiej niż inni. I choć są (aktorzy) obdarzeni pewnym „mediumicznym“ talentem użyczania swego ciała, głosu, energii, duchom rodem ze świata literatury i teatru, wciąż - jak dzieci - będą polegać na zdaniu innych, wyżej postawionych, od których zależą ich życiowe i teatralne role.

 

   Z drugiej strony pobyć aktorem choć przez parę dni, tygodni – to coś niesamowitego. To trochę tak, jakby zrealizować męskie marzenie bycia kobietą, choć przez jeden wieczór. To coś z pogranicza medytacji zen a jakiegoś szamańskiego rytuału, w którym marzenie, pomysł i idea stają się najrzeczywistszą rzeczywistością. Doświadczenie grania na deskach teatru, to wyjątkowe i osobliwe doznanie stawania się teatru w teatrze, kiedy z próby na próbę rodzi się twoja rola. Kiedy co wieczór odgrywasz na scenie rytuał, który staje się prawdą. Jeśłi nie jesteś oddzielony od swojej roli, jeśli wcielasz się w swego bohatera najszczerzej, najuczciwiej jak potrafisz… Jeśli na dodatek towarzyszy ci grupa ludzi oddanych aktorstwu, którzy, miast skupiać się na sobie, współtworzą wraz z tobą to niezwykłe misterium wzajemnej uważności scenicznej… Wtedy zaczynasz rozumieć, czym jest teatr. Kolejną tajemnicą – jak muzyka. Jak literatura. Jak miłość, jak kosmos. Jak wszystko. Tajemnicą nie do zgłębienia. A jednak tym się różni niebo od ziemi - smakiem doświadczenia od braku tegoż doświadczenia. i choć nie potrafimy zgłębić tajemnicy żadnego z tych fenomenów, nagle doświadczamy smaku teatru. Więc tak smakuje teatr.

 


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

STRES JAK NATCHNIENIE

wtorek, 12 lutego 2013 0:13

 

   Wczoraj w nocy przeżyłem pracoholiczny kryzys. Od paru dni chodzę w głowie z muzyką do teatru, której nie mam czasu skończyć, od kiedy dostałem rolę w przedstawieniu w Miniaturze. W sobotę była próba, w niedzielę miałem jedyny wolny dzień – tzn. wolny od porannej audycji i teatralnych prób. Chciałem poświęcić go komponowaniu muzyki, ale nie szło mi najlepiej. Powiedzmy to sobie otwarcie – lubię tworzyć zamówioną muzę na ostatnią chwilę, postawiony pod ścianą, w największym stresie. Stres jest toksyczną wersją natchnienia. Nie masz wyjścia, musisz to napisać i już. W nocy zaczęła rozbierać mnie angina – rychło w czas. Napisałem chłopakom z „Porannego Kakao“, że nie dam rady wstać przed siódmą. Nie miałbym nawet o czym gadać. O tym, że robię pod siebie, myśląc o nagrywaniu szóstki dzieciaków w moim studiu w poniedziałkowe południe? Nagrywaniu piosenki, która mi się jeszcze do końca nie wymyśliła, nie mówiąc o wbiciu  podkładu? Wyspałem się do 9:30. Zrobiłem zakupy dla Lukasa i Kosmy, zaparzyłem mocną zieloną. Nagrałem piosenkę, nagrałem dzieciaki, dałem radę. Potem zacząłem po raz kolejny poprawiać scenariusz „PG“ przed naszymi marcowymi zdjęciami. Od jutra mamy w teatrze po dwie próby dziennie, aż do premiery 24 lutego. I muszę w tym tygodniu skończyć muzykę. Muzyka, aktorskie próby w teatrze, pisanie scenariuszy, robota w radiu - nieźle mnie pogięło. Ciekawe, co jeszcze.

 


Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 730 889  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728   

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2730889
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl