Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

PARĘ SŁÓW O "POLSKIM GÓWNIE"

środa, 30 kwietnia 2008 12:15

Postanowiłem, gwoli publicznego wyjaśnienia, napisać parę słów o musicalu „Polskie Gówno", który wraz z reżyserem Grzesiem Jankowskim zaczniemy kręcić na przełomie sierpnia i września b.r. Otóż nie będzie on li-tylko karykaturą polskiego szołbizu wraz z jego malowniczymi luminarzami: zespołami Zombie, B. Sex, Filc czy artystką Smrodą. Owszem, taki rys występuje w filmie; takie jest również jego muzyczne tło. Niemniej głównym tematem musicalu są perypetie nieudacznego zespołu Tranzystory, kwartetu, prowadzonego przez menadżera Cześka Skandala, oszusta i jebakę (w tej wdzięcznej roli Grzegorz Halama). Jerzy Bydgoszcz, tyleż charyzmatyczny co nieudaczny lider Tranzystorów - to ja... Podróż w busie, smętne koncerty, śmierdzące hotele, użeranie się z pijaną widownią, mizeria życia w trasie i na scenie - oto fokus filmu. Choć większość filmowych scen i anegdot zaczerpnąłem z życiowych historii, które przydarzyły się mi albo komuś innemu, postanowiłem mocno przegiąć - podobnie jak karykaturzysta, który wydatny nos narysuje jako krogulcze nieszczęście. Mnie, jako wielkiego egocentryka (choć bynajmniej nie egoistę), interesuje to, co przeżyłem, a nie wścibianie nosa w życie innych. A przeżyłem sporo - kiedyś skrobnę porządną autobiografię, ale jeszcze nie teraz, niejako w połowie życia. Jeśli przeciętnie gram około 80-ciu koncertów rocznie, pewnie jakieś 20-40 dni zajmują mi dojazdy. Od 100 do 120 dni w trasie rocznie, razy piętnaście lat, bo tyle gram regularne trasy, daje razem 1500-1800 dni. Przez cztery bite lata w trasie, zamknięty w głupim busie, pędzącym z północy na południe Polski i z powrotem - miałem mnóstwo czasu na przemyślenia i fantazje. Wystarczająco dużo, żeby napisać parę scenariuszy i żeby sformułować parę tez. Tym bardziej, iż - całe szczęście - poza nieszczęsną podróżą, sporo wydarza się na jej marginesach. Gdy Tranzystory, załamane brakiem powodzenia na koncertach, postanowią się samorozwiązać, pojawi się kolejna szansa na loterii życia - konkurs na najlepszą futbolową piosenkę ceremonii otwarcia Euro 2012. Duże pieniądze, duża promocja. Startują rzeczone Zombie (żałuję, że nie we własnych osobach. Największy polski zespół popowy zastąpią Legitymacje - Imiela, Studniak, Sambor-Dudziński i Juzoń), B. Sex, Filc, Smroda (w tej roli wspaniała Sonia Bohosiewicz); dodatkowo zobaczymy zespoły Kobiety, Mitch & Mitch, Pink Freud, 100 Twarzy Grzybiarzy, Sensorry, Von Zeit oraz solistów, Marylę Rodowicz, Michała Wiśniewskiego i Jacka Kuleszę. W roli reżysera konkursu, filmowanego dla telewizji Pol-Wsad, wystąpi Arek Jakubik; w roli dziennikarza muzycznego Wiesława Zero, zobaczymy legendarnego Końja. Kostyczno-przemądrzałe jury wystąpi w mocnym składzie: Ela Zapendowska, Marcin Prokop, Maciej Chmiel, Jacek Dehnel. Kto wygra konkurs futbolowej piosenki? Co się stanie podczas ceremonii otwarcia Euro 2012? Jakim falszywym happy-endem zakończy się musical? Na te wszystkie pytania, drodzy Państwo, znajdziecie odpowiedź nieprędko, bo dopiero za rok. Mogę jedynie na sto procent obiecać, że ta okazja Was nie ominie, bo - przy całym moim szaleństwie -jestem konsekwentny aż do bólu.



Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

Wo-wo-wee-wa - znakomity bonus

środa, 30 kwietnia 2008 11:31

Byłem pewny, że od 28-go do 30-go kwietnia kręcimy Łossskot. Okazało się, że mam wolne aż do 8-go maja. Wo-wo-wee-wa - znakomity bonus. Od kilku miesięcy nie mogę skończyć scenariusza musicalu pt. „Polskie Gówno" (triumfalnie dokonam tego dziś w nocy); od dwóch lat nagrywam też płytę „Free Our Tibet" grupy Tymański Yass Ensemble i mam nadzieję, że skończę ją w tym tygodniu. Nie jest źle być bardzo zajętym człowiekiem, ale już tak to jest: albo nie masz roboty i kwiczysz, albo praca sypie się ku tobie drzwiami i oknami, a ty po prostu nie możesz się od niej opędzić. W kwietniu, jak właśnie obliczyłem, byłem w domu z pięć dni. Zazwyczaj około dwudziestu dni w miesiącu zajmują mi Łossskoty i koncerty. Wielkim pożeraczem czasu jest firma Biodro Records, moje oczko w głowie (oczko wysysa mi z kieszeni i wątroby całą kasę, którą zarabiam z telewizji - tu premiera, tam reedycja, tu produkcja muzyczna, tam mastering). Oczywiście nie kwękam - bardzo przyjemnie jest zobaczyć w Empiku czy Kolporterze płyty swoje i kumpli, po latach wyjątkowej posuchy. Dodatkowo napisałem teksty do spektaklu „Muzykanci wielkiego pola" w reżyserii Ceziego Studniaka, do kapitalnej muzyki Kapeli Ze Wsi Warszawa, który miał swoją premierę na wrocławskim PPA 11-go kwietnia; kończę też tłumaczyć musical „A Chorus Line‘ dla potrzeb wrocławskiego teatru Capitol. I tak to wygląda - nie inaczej. A w międzyczasie trzeba pisać, pisać i jeszcze raz pisać: recenzje do Dziennika, felietony do Wyborczej. Blog! No właśnie. Więc piszę bloga. Ta cała pisanina ma spory sens, obok wartości czysto monetarnej - otóż człowiek nabiera nawyku notowania, odmalowywania, definiowania. Po czterdziestce - a to już, kurde, bardzo niedługo, bo we wrześniu - postanowiłem zostać pisarzem. Pisarz - he,he - dość niemodne zajęcie. Ale pisać tak dla siebie, dla przyjemności, na boku... Czemu nie? Bo ileż można jeździć tym pierdolonym busem, tą żenującą, więzieniopodobną klatką na kółkach, do Bolesławca, Zgierza i Sanoka, rozmawiając o dupie Maryni?



Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

SKLEP MUZYCZNY

piątek, 25 kwietnia 2008 15:13

Dzisiaj odwiedziłem sklep muzyczny Presto we Wrzeszczu. Ach, sklepy muzyczne! Mam na nie dziecięcy odjazd - niczym Bruno Schulz na jego sklepy cynamonowe - od czasów, kiedy z nosem wlepionym w szybę przyglądałem się wystawionym w witrynie, błyszczącym, gównianym gitarom typu Defil, Luna, Orlik czy Kosmos. Gdy wchodzę do muzycznego, gubię się jak mój syn Kosma w Świecie Dziecka. Elektryczne gitary, akustyki, basówki, róg obfitości instrumentalnego asortymentu konfunduje mnie i zachwyca do tego stopnia, iż zapominam o (bożym?) świecie. Przez jakiś czas gram na elektryku; po chwili odkrywam ciekawy bas akustyczny. Nagle mój wzrok pada na interesujący efekt albo saksofon sopranowy w gablocie. Tu mamy zajebisty stojak na dwie gitary, a tam nieduży, montowany na mikrofonowym stojaku, monitor do odsłuchu tudzież studyjne Geneleki. Do wrzeszczańskiego Presto mam wyjątkową miętę: to tutaj jako nastolatek kupowałem struny do gitary i basu. Pamiętam, że któregoś dnia z przykrością skonstatowałem, iż basowe struny dwukrotnie podrożały. „To ile pan ma?", zapytała pani Juszczak, szefowa tego przybytku. „1500", odparłem ze wstydem. „No cóż... Niech pan da tyle, ile pan może", powiedziała dobrotliwie, „Jak pan będzie sławny. to pan odda". Ktoś inny by się zasromał, zacukał. Ale ja wiedziałem, że będę sławny. Tak to już jest z psycholami.

 


Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 681 906  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2681906
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl