Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

KTO W FINALE NBA?

sobota, 30 kwietnia 2011 23:52

 

   Ciekawe rzeczy dzieją się w tegorocznym play-offie ligi NBA. Wczoraj oglądałem ostatnie podrygi czterokrotnych mistrzów NBA, San Antonio Spurs, w nieszczęsnym szóstym meczu przeciwko Memphis Grizzlies. Jak wiadomo, ósme Memphis załapało się do play-offu niejako psim swędem - kosztem gorzej finiszujących Houston Rockets, Phoenix Suns Marcina Gortata i Utah Jazz. Koszykarze ekipy z miasta zasłużonego dla wczesnego rokendrola podtrzymali dobrą passę, eliminując jednych z głównych faworytów Zachodniej Konferencji. San Antonio zakończyło regularny sezon na pierwszym miejscu, w ostatnich dwóch meczach dając się wyprzedzić jedynie najlepszym pod względem całkowitej ilości punktów Chicago Bulls, liderom Konferencji Wschodniej. Rutynie i doświadczeniu drużyny Tima Duncana, Tony’ego Parkera i Manu Ginobiliego, młoda drużyna Memphis przeciwstawiła niespotykaną waleczność i agresję. Kontuzjowanego lidera drużyny Rudy’ego Gay’a z powodzeniem zastąpił Zach Randolph, który w ostatnim meczu rzucił ponad 30 punktów. Niezbyt pięknemu, ale jakże ambitnemu młodzieńcowi ręka nie drżała nawet przy egzekucji rzutów wolnych... I oto nieśmiałe przypuszczenie stało się faktem. Stare San Antonio za burtą play-offu!

 

    Piszę o zwycięstwie Memphis głównie dlatego, iż wyczuwalna staje się subtelna zmiana w układzie sił współczesnego NBA. Odchodzą starzy mistrzowie, napierają młodzi i głodni sukcesów pretendenci. Za chwilę stary, utytułowany Boston może pójść pod wodę podczas rywalizacji z Miami Heat, amerykańskim i koszykarskim odpowiednikiem piłkarskiego klubu Real Madryd (dream teamem, zrodzonym z wielkich ambicji i wielkich pieniędzy). Trio James-Wade-Bosh i ich koledzy mają olbrzymi potencjał i stać ich na dojście do finału, jeśli tylko... pokonają równie waleczny i niespodziewanie groźny team Chicago Bulls z Derrickiem Rose’m, Luolem Dengiem, Carlosem Boozerem, Joakimem Noah i całą resztą walczaków z Wietrznego Miasta, marzących o nawiązaniu do świetnej tradycji byczej dominacji sprzed kilkunastu lat. Oczywiście Boston ma szansę przedostać się do finału, ale staruszkom Garnettowi, Allenowi i Pierce’owi może po prostu nie starczyć sił... Osobiście w Konferencji Wschodniej jestem za Miami, bo bardzo lubię panów Wade’a i Jamesa. To wyjątkowo utalentowani sportsmani, którzy – w przeciwieństwie do sporej większości młodocianych graczy NBA – zajmują się przede wszystkim koszykówką. Stawiam na finał Miami – Lakers, w którym będzie mi ciężko wytypować faworyta. Serce podpowiada mi, że jeszcze raz wygrają Lakers, ale... W moczu czuję, że oto zbliża się nowe, młode, zajadłe i dzikie. No cóż - que sera, sera!

 


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

O WARIATACH I DUPKACH

środa, 20 kwietnia 2011 14:35

 

  Od tygodnia słucham muzyki Syda Barretta. Nastał beztroski czas wiosenności, bezchmurności i ciepłoty, me sterane zimą serce wypełniły fluidy natchnienia, ekscytacji i euforii. Numery "Arnold Layne", "See Emily Play", "Bike" i Octopus" rządzą radośnie i niepodzielnie! Wspominkową płytę pierwszego lidera Floydów wydał producent David Gilmour, który od lat utrzymuje, iż nie dręczą go wyrzuty sumienia w związku z zastąpieniem Syda w roli frontmana i gitarzysty. Może dręczą, a może nie. Ale najwyraźniej Gilmour usiłuje coś udowodnić. Że był najlepszym kumplem Barretta, że tylko on pomagał Sydowi przy jego solowych płytach. Że Syd to kompletny wariat, że jego muzyczny flow podlegał rażącej degradacji od czasów highlightu pierwszych singli PF do okresu pracy nad „Madcap’s Laughs“. No tak, ale to przecież oczywiste jak słońce. Wszyscy wiemy, że Barrett zwariował. Miałem kilku przyjaciół, którzy zwariowali; dwóch z nich skończyło ze sobą. Wiem, jak mówi i myśli wariat. Mało tego: wiem, jak zostać wariatem. Wiem, że od wariactwa nie dzieli nas nic oprócz (chwilowej) dobrej karmy i ciągłej pracy nad kontaktem z ziemią. Każdy z nas może ześwirować – pierwszą techniką obezwładniającą własne wariactwo jest przyznanie się do niego. Tak, jestem wariatem. Owszem, bywam i dupkiem, ale zdecydowanie wybieram wariactwo - bo jest bardziej inspirujące. Wariat może zostać szamanem: vide Monk, Barrett czy Beefheart. Dupek na zawsze pozostaje dupkiem, choćby nazywał się Roger Waters. Lechu M. mówił mi, że Dave powiedział, że Beatles Paul to dupek. Zgoda, też tak myślę. Z drugiej strony: mały dupek Dave mówi, że wielki dupek Paul jest wielkim dupkiem. Ha, ha, ha - zaiste!  Nawet jeśli mały dupek podszyje się pod wielkoszamańskie fortele,  przystroi się w indiańskie pióropusze pseudo-artyzmu, wykorzysta czyjeś wariackie pomysły - pozostanie małym dupkiem... Ale dupek Dave ma jakieś wyrzuty sumienia – rozumie, że wariactwo Barretta zostało wyeksplotawane dla celów promocji grupy Pink Floyd. To Syd Barrett wymyślił nazwę Pink Floyd i napisał repertuar na pierwszą płytę. Owszem, „Dark Side Of The Moon“ to wielkie osiągnięcie PF już bez Barretta. Barrett pojawia się na płycie „Wish  You Were Here“ (jako duch-inspiracja) i i na „The Wall“ (jako ogolony, pozbawiony brwi, neurotyczny Pink - postać, nosząca cechy zarówno watersowskie i barretowskie). Wielkiemu dupkowi Watersowi wystarczyło koleżeńskie zapożyczenie resztek szamaństwa od wariata Barretta – po co produkować mu płytę czy odwiedzać go w domu jego matki w Cambridge. Ale mniejsza o dupków. Syd Barrett was innocent!...


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

TAJEMNICZA WALKA MISTRZA WŁODARCZYKA

niedziela, 03 kwietnia 2011 1:22

 

   Piszę na świeżo po walce Włodarczyk – Palacios. Całe szczeście, że oglądałem ten pojedynek w telewizji i w związku z tym nie mam pretensji, że wydałem krocie na bilety, a w zamian dostałem chałę. Najdroższe bilety kosztowały od 250 do 1000 zet – zdecydowanie za dużo jak za 12 rund, podczas których widzowie zobaczyli kilka celnych prostych i parę nieczystych sierpowych! Szczerze mówiąc, dawno nie widziałem dziwniejszej walki. Włodarczyk i Palacios robili wszystko, żeby nie zrobić sobie krzywdy – jakby myślami byli już na bankiecie w bydgoskim holelu Holiday Inn. Mało tego – po każdej rundzie, niczym szanujący się sparingpatnerzy, przyjaźnie trącali się rękawicami... Palacios nie wyglądał na zbyt nieszczęśliwego z powodu swojej pierwszej życiowej porażki. Komentarze po walce podkreślają bojaźliwość Portorykańczyka – owszem, chłop nie podjął większego ryzyka, żeby zaskoczyć polskiego mistrza. O dziwo, nie podjął go również Włodarczyk – kawał dobrego boksera ze srodze nokautującą prawicą. Jakby miał za dużo do stracenia... No tak, lukratywny turniej Super Six. A jednak boks ogląda się po to, żeby zobaczyć szlachetną rywalizację: czyjeś krwiste zwycięstwo i czyjąś bolesną porażkę. Zamiast sobotniej walki, polscy kibice Włodarczyka – do których się przecież zaliczam - kontemplowali ogrom ringowej kurtuazji i zarzewie rodzącej się przyjaźni. No nic – chyba będę musiał przerzucić się na jakiś zbójecki curling. Tylko na jakim kanale to leci?


Podziel się

komentarze (67) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 681 862  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2681862
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl