Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 526 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

I LOVE THIS GAME!

sobota, 31 maja 2008 17:43

Wczoraj obiadałem z Mironem Noculakiem (Prokom Trefl Sopot) w Spatifie. Tematyka dyskursu była dość rozstrzelona: od kwestii duchowości w muzyce, poprzez fascynację saksofonem tenorowym (Miron, podobnie jak ja, nabył tenor i odgraża się, że codziennie ćwiczy), aż do tegorocznego finału koszykarskiej ekstraklasy Prokom - Turów. W pewnym momencie Miron powiedział: „Twoi Lakersi przeżywają renesans. Dziś grają piąty mecz finału Konferencji Zachodniej z San Antonio Spurs i zanosi się na to, że będzie to mecz ostatni". Przypomniałem sobie, że przecież niedawno zakupiłem Canal +, ale - z racji potwornego zapracowania - nie zdążyłem go jeszcze zacząć konsumować. Nastawiłem sobie budzik komórki na godzinę 3:20 (żeby ominąć tzw. prezentację) i - faktycznie - obejrzałem ostatni mecz Lakersów, w którym, niczym znudzony krokodyl, połknęli San Antonio Spurs na kolację. Bardzo miło było ich oglądać znowu w formie. Nie widziałem Lakersów od czasu odejścia Shaquilla O'Neala do Miami, któremu z kolei kibicowałem podczas zdobywania przez nich mistrzowskiego tytułu trzy lata temu. Sporo się zmieniło. Przede wszystkim dojrzał Kobe Bryant; nie to, żeby zmądrzał, bo dalej jest próżny jak ta lala. Ważne jest to, że rzuca wtedy, kiedy trzeba pojechać indywidualnie; kiedy indziej podporządkowuje się zespołowi. Po raz pierwszy zobaczyłem Lakersów z Odomem i Gasolem - to zupełnie inny zespół! W dodatku ta ławka - jakieś same zdolne białasy (Vujacic, Farmar, Radmanovic, Walton - who the hell are these gifted people???). Spursi, których nigdy nie lubiłem od czasu ich kiepskiego zwycięstwa w skróconym sezonie 1998, wyglądali jak The Shadows przy Beatlesach. Coś tam usiłował ugrać żółwiopodobny Tim Duncan, co-nieco poszalał nieobliczalny Tony Parker, ale kiedy nadeszła ich ostatnia godzina, grzecznie położyli głowę pod topór - adieu! W sobotę w nocy w finale Wschodniej Konferencji Boston gra z Pistonsami; niestety, stan rywalizacji to 2:3. Nie znoszę Pistonsów - przeklęci nudziarze i zakuci defensorzy... Oczywiście będę kibicował Bostonowi. A potem finał, w którym mam nadzieję cztery razy zobaczyć stryjka Hoffmana i wujka Nicholsona, z radości skaczących do góry - I love this game too!


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

KWESTIA WIEKU (PEWNEGO) ARTYSTY

czwartek, 29 maja 2008 16:25

Wczoraj nakręciliśmy odjechany odcinek Łossskotu, który w większości toczy się... w domu pogrzebowym i na cmentarzu. Głównym jego wątkiem jest pogrzeb mojego kolegi Jacka Bieleńskiego alias Bielasa, którego płytę w marcu b.r. wydało wydawnictwo Biodro Records. Historia jest o tyle zabawniejsza, że parę miesięcy temu Bielas zadzwonił do mnie z prośbą, żebym z notki o nim wyrzucił datę jego urodzin. Nie to, żeby się wstydził swoich pięćdziesięciu kilku lat, ale że media robią z tego promocyjny leit motif jego solowego debiutu. Zrobiłem tak, jak chciał Jacek. Parę dni później zadzwonił znowu: tym razem z subtelną naganą, że w sklepie internetowym Serpentu na pierwszym miejscu ciągle widnieje data jego urodzin. Obiecałem mu, że to skorygujemy. „Natomiast, drogi Jacku", zacząłem chytrze, „mam dla Ciebie miłą informację. Będziesz głównym bohaterem najnowszego odcinka Łossskotu... Tyle, że zagrasz w nim nieboszczyka w trumnie. Co ty na to?". Po drugiej stronie zapadła cisza. „ Wiesz co, Tymon?", powiedział wreszcie Bielas. „Trochę to krępujące, bo przecież ciągle żyję... No ale chuj - może być. Czego się nie robi dla sztuki". I zagrał trupa najlepiej na świecie - znacznie udatniej, niżeli przereklamowany Val Kilmer w filmie „Summer Love" Piotra Uklańskiego. Na otarcie łez zrobiliśmy mu tabliczkę: „Bielas - ur. 1986, zm. 2008".  Cóż to za różnica - przecież w istocie rzeczy artyści nie podlegają kategorii wieku.



Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

JADĄC NA KONCERT SOLO

czwartek, 22 maja 2008 14:20

Za chwilę jadę do Krakowa. Wsiądę do pociągu, chwilę się przekimam... i będę dalej działał. Oko psychola nigdy nie śpi. Organizm bio-robota funkcjonuje niczym Układ Słoneczny - jest prawie niezniszczalny. Prawie - dopóki nie wypali się główna bateria i nie skończy się mój czas. W połowie drogi (w Warszawie) do mojego pociągu wsiądzie drugi bio-robot, który umili mi czas podróży. To Paweł Końjo Konnak, niestrudzony orator, wcielone ADHD. Lubię działać z Konikiem - nakręcamy się nawzajem. Dzisiaj występujemy w krakowskim klubie „Piękny Pies". Końjo będzie ględził i pokazywał swoje filmy, ja będę grał solo na gitarze. Nie znoszę solowych koncertów. Jestem zwierzęciem zespołowym; jazz i rokendrol to sztuki kolektywne, w których podstawowymi ideami są „synergia" i „team spirit". Natomiast samotne granie na gitarze to dla mnie rodzaj artystycznego brandzlowania się na scenie, w dodatku wobec pełnej sali (jak w tym kawale: „Czy ktoś tu jest?").  Owszem, są ludzie, którzy robią to dobrze. Na przykład wycinają sobie dwa żebra i biorą sobie sami do ust, ale to nie ja. Niestety. Solo na scenie męczę się i pocę: gdy gram swoje poważne numery, czuję, że nikt nie chce ich słuchać i wszyscy czekają na „jaja". Gdy gram „jaja", mam wrażenie, że poddałem się za łatwo i lecę w biesiadę (którą, tak czy owak, rozumie pięć osób na sali). Gdy występujesz z bandem, jest dużo łatwiej. Jest dialog, współbrzmienie, radość z grania. Nie mówiąc już o tym, że bębniarz może głośniej przypierdolić, a my możemy włączyć nasze przestery i zatkać gęby towarzystwu przy siódmym stoliku, które postanowiło poględzić o życiu. Tak, tak, w knajpie nie ma łatwo - rządzą zasady dżungli. A ja jestem starym małpiszonem, dla którego moja dżungla to dziwny, inspirujący dom.



Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 698 907  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2698907
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl