Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 259 707 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

BARCELOOONA!!!!

czwartek, 28 maja 2009 11:46
Nie zawsze się zdarza, że futbol jest sprawiedliwy. Częstokroć wyniki meczów wypaczają niefortunni sędziowie, którzy wpierw - niczym greccy bogowie - z nieubłaganą miną ferują niesprawiedliwie wyroki, po czym popadają w niełaskę FIFA, piłkarskiego panteonu z pseudo-Zeusem Blatterem na czele. Znakomite zespoły potrafią odpaść w półfinałach i wcześniej, nie mając swojego dnia i trafiając na lepiej dysponowanego rywala. Tegoroczny finał Champions League był jak marzenie: przeciw sobie wystąpiły dwa najlepsze kluby ostatnich lat. Manchester, triumfator poprzedniej edycji LM, w angielskiej lidze nie dał szans świetnym drużynom Liverpoolu, Chelsea i Arsenalu. Z kolei w tym sezonie gra Barcelony pod debiutancką wodzą trenera Guardioli była powodem rozmarzonych westchnień fanów piłki; katalończycy strzelali po cztery bramki w meczu, rozklepując najlepsze zespoły niczym bezradnych trampkarzy. Zadyszka chwyciła piłkarzy Barcelony w półfinale. Dwumecz przeciwko Chelsea w żadnym calu nie stanowił charyzmatycznego widowiska; egzemplifikował przewagę żelaznej konsekwencji w defensywie przeciwko bajecznej technice i ułańskiej fantazji. Jednak czyż szczęście nie sprzyja lepszym?... Podobnie sprzyjało ono rok temu Manchesterowi przy rzutach karnych w ostatecznej potyczce z Chelsea... W tegorocznym finale nie było wątpliwości - to Barcelona rządziła i dzieliła na boisku w Rzymie. Angielski zespół zaatakował ze sporym animuszem; gdyby na samym początku zdobyli bramkę, ten mecz mógłby potoczyć się inaczej. Stało się odwrotnie. To Eto'o brawurowym wejściem w pole karne i szybkim strzałem „z czuba" zaskoczył Van der Saara. Ta bramka oszołomiła Man Utd, który przez długie minuty nie był sobą, rozgrywając swoje akcje zbyt nerwowo i pozwalając Barcy brylować w środku boiska. W 70-tej minucie cudowną główką upokorzył angielski zespół maleńki Messi; w tym momencie było już pozamiatane. Razem z Kosmą cieszyliśmy się z gola Leo Messiego. Radość sympatycznego  Argentyńczyka uosabiała triumf skromności oraz skuteczności nad chimeryczność mistrza żelowanych fryzur i kapryśnych póz, Cristiano Ronaldo. Zwycięstwo Barcelony pięczętuje wspaniały sezon, w którym Katalończycy zdobyli wszystko: Puchar Króla, mistrzostwo Hiszpanii oraz Ligi Mistrzów... Cóż więcej? Mam nadzieję, że będzie mi jeszcze dane zobaczyć Dumę Katalonii w podobnym składzie i formie.


Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

MIŁOŚĆ W MYSŁOWICACH

wtorek, 26 maja 2009 9:59

Sierpniowy koncert Miłości w Mysłowicach wzbudził Wasze żywe zainteresowanie, zatem spieszę z wyjaśnieniami. Pomysł na film wyszedł od Filipa Dzierżawskiego, jednego z reżyserów programu Łossskot; zdjęcia miały miejsce w czerwcu zeszłego roku w studiu Biodro Records. Mikołaj Trzaska nie zdecydował się kontynuować współpracy nad dokumentem o zespole, uznawszy, iż rzeczony projekt nie rozwija go muzycznie; zgodził się natomiast opowiedzieć nam o tym przed kamerą. Tak czy owak, zostaliśmy we czwórkę mniej więcej w połowie roboty. Mikołaj od początku nie miał wielkiego przekonania do pracy przy filmie, ale starał się, na ile potrafił. Została nam do nakręcenia koda. Razem - Maciek, Leszek i ja - uznaliśmy, że odejście Mikołaja (przy całym naszym szacunku dla jego decyzji) torpeduje nam film i uniemożliwia dalsze działania. Chcieliśmy zakończyć pracę nad naszym dokumentem wspólnym, spektakularnym koncertem - zwieńczeniem spotkania, które przyniosło nam sporo frajdy. Dlatego pomimo Mikołajowej dezaprobaty zamierzamy ukończyć filmowy projekt: uważamy, że zespołowi Miłość należy się godny dokument i nie uwłacza to rozwojowi muzycznemu żadnego z pozostałych członków zespołu. Na perkusji zagra Kuba Staruszkiewicz (Yass Ensemble, ex-Pink Freud), który od początku brał udział w zdjęciach. Zapraszamy Was serdecznie do Mysłowic - to może być ostatnia okazja, żeby zobaczyć zespół Miłość na żywo.



Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

MIŁOŚĆ - REAKTYWACJA

poniedziałek, 18 maja 2009 10:41

Grupa Miłość była jednym z najciekawszych muzycznych zjawisk na firmamencie skostniałego polskiego jazzu uprzedniej dekady. Wywodząca swój rodowód z idei sceny yassowej, awangardowej kontynuacji Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej lat 80-tych, Miłość czerpała inspirację zarówno z pionierskiego okresu polskiego jazzu lat 60-tych (Komeda, Stańko), uduchowionego czarnego free jazzu Ameryki lat 60-tych (Coltrane, Dolphy, O. Coleman, Ayler), jak i avant rocka spod znaku Zappy, Captaina Beefhearta czy Freda Fritha. Założyłem ją w kwietniu 1988 roku na gruzach nowofalowego zespołu Sni Sredstvom Za Uklanianie. Od SSZU odszedł wlaśnie gitarzysta Piotr Merta; zastąpił go klarnecista Jerzy Mazzoll. Przez pierwsze dwa lata graliśmy totalne free; kiedy postanowiliśmy ćwiczyć standardy, odszedł Mazzoll. Nie znosił amerykańskich standardów - uważał, iż należy grać swoje i w gruncie rzeczy miał rację. Jednak zanim napisałem własny repertuar, musiałem się dowiedzieć jak i opanować wolną przestrzeń hebanowej podstrunnicy kontrabasu. Standardy wiele ułatwiały. Muzycznie bywały nieznośne (choćby straszliwa „Blue Bossa"), niemniej stanowiły dla nas kompendium harmonicznej wiedzy niczym nieautorski repertuar rokendrolowo-szmoncesowy Beatlesów z okresu hamburskiego. Skład grupy ustalił się w marcu 1991 roku: do kapeli, w której od roku bębnił już wielce utalentowany Jacek Olter, doszedł Lechu Możdżer. W kwietniu roku 1992 dołączył Maciek Sikała. Miłość stała się idealnie zrównoważonym kompromisem pomiędzy elementami konserwatywnymi i alternatywno-rockowymi: ja i Mikołaj Trzaska wywodziliśmy się z trójmiejskich formacji nowofalowych i reggae'owych, Możdżer był uzdolnionym klasykiem, natomiast Sikała - gruntownie wyedukowanym, jazzowym improwizatorem. Jacek Olter był łącznikiem pomiędzy nami; uczył się w gdańskim liceum muzycznym i w Pile grywał ze wszystkimi, od zespołów reggae' owych po lokalnych jazzmanów. Muzyka Miłości szybko podbiła serca jazzowej (i rokendrolowej) publiczności lat 90-tych. Choć nazywaliśmy naszą muzykę yassem, w istocie graliśmy otwarty, nowoczesny jazz, w którym pobrzmiewały echa rockowej muzyki alternatywnej, etnicznej, a nawet techno i house'u. Najlepiej Miłość wypadała na koncertach; eklektyczny skład grupy stanowił mieszankę wybuchową i owocował wręcz zaraźliwą synergią. Zespół kilka razy z rzędu wybierany był najlepszą jazzową formacją roku (Jazz Forum); w 2001 w ankiecie krytyków Miłość zwyciężyła jako najlepsza jazzowa grupa dekady (m. in. wygrywając z zespołami Stańki i Namysłowskiego). Highlightem aktywności grupy był okres współpracy z wybitnym afroamerykańskim trębaczem Lesterem Bowie z Art Ensemble Of Chicago, z którym Miłość nagrała trzy płyty. Zespół rozpadł się po samobójczej śmierci Jacka Oltera (2001), nagrawszy siedem płyt i wystąpiwszy na niezliczonej ilości koncertów. W czerwcu roku 2008 Filip Dzierżawski (Łossskot) postanowił zrobić dokumentalny film o naszej Miłości. Dokument opowiada o próbach do ostatniego koncertu Miłości, który miał odbyć się w jakiejś niezwykłej scenerii i wyjątkowych okolicznościach; w trakcie prób dalszego udziału w zdjęciach odmówił Mikołaj Trzaska. Pozostali muzycy postanowili kontynuować współpracę: spotkanie wydało się nam na tyle inspirujące muzycznie i towarzysko, iż obecnie rozważamy wspólne nagranie płyty oraz trasę koncertową w przyszłym roku. Frapująca wiadomość z ostatniej chwili: Miłość wystąpi jako gwiazda mysłowickiego Off Festiwalu. W składzie grupy, obok pianisty Leszka Możdżera, saksofonisty Maćka Sikały oraz mnie na kontrabasie, znaleźli się wybitni muzycy polskiej sceny muzyki improwizowanej: szalony saksofonista Alek Korecki oraz znakomity trójmiejski perkusista Kuba Staruszkiewicz. Jeśli chcecie usłyszeć na żywo jazz rodem z gwiazdozbioru Oriona, nie może Was tam zabraknąć...



Podziel się

komentarze (36) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 862 603  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2862603
Wpisy
  • liczba: 238

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl