Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 527 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W DOMU NAJLEPIEJ!

piątek, 27 maja 2011 0:51

 

 

   W tym roku wyjątkowo zainteresowałem się polską ekstraklasą. Może dlatego, że postanowiłem grać mniej koncertów i tym samym zostałem szczęśliwym domatorem; może dlatego, że rodzimy futbol robi się naprawdę interesujący. Coraz więcej ligowych zespołów doszlusowuje do poziomu Wisły, Lecha i Legii. Ukrócono nagminną korupcję, wybudowano nowe stadiony. Kluby stają się coraz bogatsze i powoli zaczynają inwestować w infrastrukturę oraz szkolenie. Naściągano sporo zdolnych piłkarzy z Litwy, Łotwy, Bułgarii, Serbii, Izraela czy Afryki. Narzekają na nich działacze, ale najbardziej utalentowani i najpracowitsi z owych futbolowych najemników stanowią realną motywację dla naszych zdolnych acz leniwych (i mocno wyżelowanych) chłystków... Przedostatnia kolejka rundy wiosennej była dla mnie wydarzeniem rangi półfinału Ligi Mistrzów. Wstyd przyznać, ale przez telefon zamówiłem sobie taksówkowe zakupy (dwa Carlsbergi i paczkę ptasiego mleczka o smaku waniliowym). O godzinie 19-tej podekscytowany zaległem przed moim niemałym telewizorem... No i było cholernie ciekawie. Co prawda środa okazała się feralna dla trójmiejskich zespołów, Lechii i Arki, ale nie traćmy głów - ostatecznego rozwiązania spraw awansów do europejskich pucharów tudzież spadków dostarczy najbliższa niedziela. Osobiście jestem starym „betonem“ i od zawsze kibicuję gdańskiej Lechii, ale moja dziewczyna Rita jest „śledziówą“. Jako że kocham Ritę, nie mogę – choć subtelnie – nie kibicować gdyńskiej Arce... Tak się mają sprawy w naszej metropolitalnej rodzinie – kto ma tzw. mózg, ten to jakoś pojmie.

 

   Przez ostatnie 15 lat jeździłem po kraju i za drobne tarzałem się po scenach alternatywnych klubów. Wiadomo – uwielbiałem to robić. Nadal uwielbiam to robić, ale teraz bez reszty pochłonęła mnie dywersyfikacja działań. Piszę opowiadania i nagrywam płyty. Wraz z Grzesiem Nawrockim mam audycję w Roxy FM i współprowadzę program na Dwójce. Sporo czasu poświęcam siłowni, karate, Qi Gongowi i medytacji. Zawsze chciałem mieć więcej czasu dla ćwiczeń z ciałem, które co tydzień, w formie worka z ziemniakami, obijało się we wnętrzu busa, po rozmaitych stacjach benzynowych i śmierdzących piwem klubach studenckich. Po kilku dniach cielsko wracało do domu – spasione, rozdęte złym żarciem, alkoholem i drobnym występkiem. Ostatnie miesiące przyniosły zmianę. Więcej bywam w domu i kocham być w domu! Mam teraz więcej czasu dla swych bliskich i dla siebie samego, mam wreszcie czas na wszystko.  Pomiędzy kreatywną pracą a fizycznymi ćwiczeniami, pomiędzy frenetyczną aktywnością a snem, pierdzenie w kanapę i oglądanie sportu w kablówce stanowi jeden z moich ulubionych odmóżdzaczy... Polska liga. NBA! Weekendowe walki bokserskie. MMA. Ludzie – ja nawet czasem oglądam speedway i naprawdę dobrze się bawię! Tak to mnie zdrowo popierdoliło...

 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

SŁOWO O "STOPIE"

sobota, 14 maja 2011 23:03

 

   12 maja odszedł  Piotr „Stopa“ Żyżelewicz, znakomity perkusista i wyjątkowy kolega. Zmarł w śpiączce po wylewie krwi do mózgu, po którym nie odzyskał przytomności. Miałem wielką przyjemność znać Piotra od lat. Po raz pierwszy usłyszałem Go w 1991 w poznańskim klubie Piekłoraj, kiedy moja macierzysta grupa Miłość supportowała zespół Voo Voo (o ile pamięć mnie nie myli, jeszcze z Jankiem Pospieszalskim na basie). Już wtedy Piotr był bardzo dobrym perkusistą: grał niezwykle równo, solidnie, miał świetny „time“ i otwartą głowę. W tym okresie „Stopa“ współpracował z formacjami Moskwa i Armia; niedlugo później zasilił szeregi najciekawszej polskiej kapeli reggae’owej Izrael. Album Izraela pt. „1991“ stanowi jedno z najwybitniejszych osiągnięć polskiego rocka lat 90-tych. "1991" to odważny i nowatorski cross-over uduchowionego reggae, nowofalowego funka i  muzyki etnicznej. Choć pierwsze skrzypce grają na nim kompozytorzy piosenek, Robert Brylewski i Darek Malejonek, choć ducha szamaństwa przywołuje multi-instrumentalista Włodek Kiniorski, motorem tej wspaniałej muzyki pozostają kapitalne partie bębnów Piotra.

 

   W roku 1991 „Stopa“ nagrał pierwszą płytę z Voo Voo – kapelą, której muzyczne poszukiwania ukształtowały go jako dojrzałego instrumentalistę. Wcześniej zbierał doświadczenie grania w najlepszych kapelach punkowych i reggae’owych. Współpracując z Voo Voo Wojtka Waglewskiego, zespołem oferującym swym słuchaczom frapującą podróż poprzez krainy oryginalnego rocka, world music, drum’n’bassu i nu jazzu, „Stopa“ został jednym z najwszechstronniejszych perkusistów w kraju. Słyszałem Piotra na żywo wiele razy; jego talent sprawiał, iż z każdym zespołem potrafił wyczarować coś innego. Profesjonalista w każdym calu; zawsze przygotowany, zawsze w znakomitej formie. Był też bardzo dobrym człowiekiem – serdecznym i uczynnym. Pamiętam, że kiedyś Jacek Olter poprosił go o pożyczenie bębnów. „Stopa“ skończył grać właśnie grać „sztukę“ z Voo Voo; taka sytuacja jest dla większości bębniarzy wymówką, żeby przeprosić petenta, spakować sprzęt i jechać do domu. Dla Piotra nie była.

 

   Los Go nie oszczędzał. Podczas trasy Izraela w wypadku samochodowym zginęła Jego pierwsza żona. Piotr przyjął ten cios z pokorą; tym poważniej zwrócił się ku chrześcijańskiej praktyce. W odróżnieniu od niektórych kolegów, czynił to jednak kameralnie i bez zadęcia. Pozostał skromnym, ujmującym człowiekiem, który nie starał się nikomu wciskać żadnej ideologii ani epatować swą wiarą. Miał odwagę cywilną – potrafił przyznać się do błędów i za nie przepraszać, czego byłem naocznym świadkiem. Będzie nam Go bardzo brakowało. Jego rodzinie i przyjaciołom z zespołów, które obdarzył swym wielkim talentem; znajomym i fanom; wszystkim tym, którzy Go znali i podziwiali, darząc szacunkiem jako człowieka i muzyka. Żegnaj, Piotrze.

 


Podziel się

komentarze (34) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 698 908  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2698908
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl