Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 286 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

LET'S GO, LAKERS, LET'S GO!!!

wtorek, 15 czerwca 2010 11:47

   W czerwcu mam dość mało koncertów i sporo czasu dla siebie. Zająłem się przeto powolną dłubaniną nad zbiorem dwudziestu piosenek na następną płytę Tranzystorów; lada moment zaczynam walkę z muzyczną ilustracją do „Novocenta" Bariccelliego w reżyserii Bartka Wyszomirskiego (premiera: wrzesień br, Teatr im. Słowackiego w Krakowie). W międzyczasie oddaję się rozrywkom niewyszukanym i dającym zapomnienie niczym palenie opium: wszak powiedział Mario Vargas Llosa, że „futbol" to najważniejsza rzecz z rzeczy nieważnych. Razem z mym młodszym synem Kosmą oglądamy mundial w RPA. Jako fan Pelego, zawsze kibicowałem Brazylii; od lat 70-tych trzymam też kciuki za Holendrów, bo grają piękny i ofensywny futbol. W tym roku zaszokowałem sam siebie: otóż jestem za Argentyną i Hiszpanią!... Argentyna, bo Messi; Hiszpania, bo świetnie grają. Do pisania piosenek jeszcze wrócimy. Do piłki też; póki co, mundial dopiero się rozkręca. Tym razem będzie więc o koszykówce.


   W nocy kibicuję Lakersom w ich zmaganiu o szesnasty tytuł mistrzów NBA. Walka „Jeziorowców" z bostońskimi Celtami to niesamowita część historii NBA, najmocniejszej koszykarskiej ligi świata. Boston zdobywał mistrzostwo NBA 17 razy, w tym - w latach 1959-1966 - aż osiem razy z rzędu (głównie za sprawą legendarnego trenera Arnolda Auerbacha i świetnego centra Billa Russella, później pierwszego czarnoskórego coacha NBA). W następnych latach nie było już tak łatwo, choć w latach 80-tych Bostończycy dorzucili jeszcze cztery tytuły (Lakersi  zdobyli ich wtedy pięć). Lata 90-te to dominacja Chicago Bulls z czarodziejem basketu, Michaelem Jordanem, w roli głównej. Drodzy Państwo, muszę to powiedzieć - choć brzmi to jak wypowiedź gejowska na temat byłego muzyka grupy Wham - otóż gdyby nie Michael, nigdy nie zdradził(a)bym futbolu dla basketu... Kiedy zobaczyłem Jordana w akcji, zacząłem pasjonować się NBA. Do dziś pamiętam, jak podczas trasy Kur w 1999 roku wraz z Piotrkiem Pawlakiem pożyczaliśmy od koleżanki Agnieszki telewizor (sic!), żeby móc obejrzeć mecz Chicago z Sacramento... Działo się to o trzeciej w nocy, w Lublinie. Agnieszka podprowadziła pudło wujkowi, który spał; jacyś młodzi, upaleni studenci mieli kablówkę, ale nie nie mieli telewizora... Jednym słowem, prawdziwa odyseja kosmiczna. Wspominając te czasy, serdecznie pozdrawiam Piotrka P., Jarka Tylickiego, Mirona Noculaka oraz Blachę, z którymi zarwałem wiele nocy, oglądając NBA do szóstej nad ranem.


   Ostatni mecz Lakersi przegrali 86:92. Naprawdę szkoda mi Kobe Bryanta. Wygląda na to, że facet dorósł; rozumie, kiedy trzeba grać zespołowo, a kiedy wziąć sprawy w swoje ręce. To zdecydowanie najbardziej wartościowy gracz ligi. I cóż z tego: na tle agresywnych i zmotywowanych Celtów pozostali „Jeziorowcy" prezentują się jak grupa mamisynków. Kluczowi gracze z Miasta Aniołów zawodzą już w drugim meczu z rzędu: Paul Gasol nie ma siły, Andrew Bynum nie daje rady, Lamar Odom gra przeciętnie i bezbarwnie, a „Fish" nie trafia za trzy punkty... Oto porównanie statystyk najlepszych graczy: cóż z tego, że Kobe rzucił 38 punktów, a Paul Pierce „tylko" 27. Kevin Garnett miał punktów 18 na 12 Gasola; Rondo 18 na 9 Fishera, Allen 12 na 8 Odoma. I tak dalej, i tak dalej. Sprawa zwycięstwa nie jest jeszcze przesądzona. Dwa lata temu w finale Bostończycy spuściili Lakersom lanie niczym „psu za obierki"; w tym roku obydwa zespoły miały mniej więcej równe szanse na awans. Po niedzielnej porażce szala zaczęła przechylać się na korzyść Celtów. Wydaje mi się, że Lakersi wygrają dzisiejszy mecz w Staples Center. Co się stanie w ostatnim meczu przy stanie 3:3 - tego nie wie nikt....Tak czy owak - jest cholernie ciekawie. I kto nie ogląda, ten - za przeproszeniem - pizda.


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

HISZPANIA - POLSKA 6:0

środa, 09 czerwca 2010 20:10

     Hiszpania - Polska 6:0... Skupmy się przez chwilę na wtorkowym meczu naszych pupilów. Polacy zaczęli dość odważnie i ofensywnie. Po piętnastu minutach zostali srogo skarceni: parę światowych wrzutek Iniesty obnażyło braki polskiej obrony. Od tego momentu nasi piłkarze spuścili uszy i przestali grać; widać było tylko Villę, Pedro, Iniestę, Xabi Alonso, Busquetsa, Sergio Ramosa, Pique, Puyola i innych. Aż przyjemnie było popatrzeć na ich arcydzielne akcje; jedynym felerem był fakt, że łoją skórę naszym, a nie jakiemuś nędznemu San Marino.  


   Trener Smuda powiedział po meczu, że chłopcy byli na wakacjach, a rywale byli lepiej przygotowani: przecież lada moment zaczynają bój o życie. Że mamy młodą kadrę, której szczyt efektywności ma przypaść na czerwiec 2012 roku. Zgoda. Ale powiedzmy sobie jedno: jeśli kadra nie umie kopać techniczną piłką i mimo to usiłuje grać ofensywnie, to kogo zamierzamy pokonać? Węgrów? Albanię? Wyspy Owcze? Ich akurat zabraknie w finałach Euro 2012. Zapewne będą za to Hiszpania, Niemcy, Włosi, Anglia itd. Może lepiej nauczyć się grać defensywnie? Może potrzebujemy polskiego Mourinho, skoro nie potrafimy grać jak Latynosi?...

   W karate podstawą treningu jest kihon, kumite i kata. Kihon to samodzielne ćwiczenia w rzędach. Kumite (spotkanie rąk) to praca z partnerem lub walka. Kata to z kolei zamknięta, estetyczna forma, która obrazuje potyczkę z kilkoma przeciwnikami. Wszystko inne (rozgrzewka, trening z makiwarą) to elementy dodatkowe. Karate to fajna rzecz; z pewnością pomoże nam poradzić sobie w trzech czwartych przypadków ewentualnego mordobicia z amatorami. Chyba, że chcą oni wygrać dużo bardziej od nas - i tu jest pies pogrzebany.


 Powiedzmy (a sporo grywam z synami), że w futbolu odpowiednikami tych ćwiczeń mogą być: a) ćwiczenia  bez partnera (prowadzenie piłki, żonglerka); b) statyczne podania po ziemi i górą oraz kombinacyjne akcje na bramkę; c) strzały na bramkę w ruchu i rzuty wolne. To absolutne abecadło. Jeśli ktoś nie potrafi sprawnie wymienić więcej niż trzech-pięciu podań po ziemi, trudno czegokolwiek szukać w europejskim futbolu. Jeśli nie potrafi grać szybką, kombinacyjną piłką - będzie zawsze miał kłopoty. Jeśli w dodatku słabo strzela - potrafi naprawdę niewiele. Ale to jeszcze rzecz do nadrobienia, jeśli się bardzo chce - vide Australia pod wodzą Guusa Hiddinka. Rzeczone braki techniczne można zastąpić dobrą kondycją, walecznością i agresywnością, które pomagają przy pressingu. A jednak polscy młodzi kopacze nie potrafią wymienić paru celnych podań ani precyzyjnie zacentrować; nie są agresywni ani szybcy. Jak trener Smuda zamierza ich przygotować do swej ulubionej ofensywnej strategii, skoro widuje ich parę razy w roku?  Panie  Smuda - wciąż Panu kibicuję, ale zaczynam się o Pana martwić.
 

   Kiedy oglądam polską kadrę Anno Domini 2010, nachodzi mnie smutna konstatacja. Otóż ciągle oszukuję się, myśląc, że nie należy nam się pięćdziesiąte któreś miejsce w światowym rankingu. Oszukuję się, wierząc, że brak polskich klubów w Lidze Mistrzów czy Lidze Europejskiej to czysty pech. Niestety - czas spojrzeć prawdzie w oczy.  Wygląda na to, że polski futbol od ponad dwudziestu lat się cofa, podczas gdy piłkarski świat idzie do przodu... Przypomnijmy sobie tylko: jeszcze w finale Olimpiady w 1992, notabene ostatnim highlight'cie rodzimej piłki nożnej, przegraliśmy z Hiszpanami tylko 2:3... Po świetnym zresztą meczu. Ale to było dawno i nieprawda.


Podziel się

komentarze (50) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 730 900  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2730900
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl