Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 630 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Z PAMIĘTNIKA GRUBEJ ŚWINI

sobota, 23 lipca 2011 10:54

 

      Przez ostatnie trzy tygodnie przegiąłem z późnymi kolacyjkami i słodyczami. Po trasie sprzed tygodnia wgramoliłem się na wagę i zdębiałem: 105 kilo! Nie, żebym nigdy tyle nie ważył. Najstraszniejszy był okres w okolicach 2004-2007. W pewnym momencie ważyłem około 112 kilo i wyglądałem jak spasiony knur! Jeśli na dodatek ćwiczy się to i tamto, próbuje biegać i budować kondycję, owe dodatkowe dziesięć czy piętnaście kilo odczuwa się tak, jakby nosiło się kogoś na plecach. Za karę. W wojsku oczywiście. Pamiętam, że nawet w jakiejś gazecie napisali: gruby Tymon wlazł na scenę. Nie, nie, wcale się nie obrażam. Powinni napisać: spasiona świnia Tymon wczołgał się na scenę, a śmierdzący łój kapał z niego jak ze starego łososia.

 

 

   Muszę szybko doprowadzić się do stanu względnej przystojności. 100 kilo to maksymalna granica mojej wagi. Przy moich 193 centymentrach wzrostu mógłbym pewnie ważyć gdzieś w granicach 90-95, ale dziś to utopia. Na przykład taki Dwayne Wade mierzy 193 cm i waży 98 kilo – taką proporcję biorę w ciemno. Wade nie jest jakoś specjalnie napakowany, ale jego waga to same mięśnie i kości (i organy wewnętrzne, i parę kilo bakterii – skoro dyskutujemy o człowieczeństwie, spójrzmy też od tej strony). Też mam trochę mięśni - kilkanaście lat treningów karate zrobiło swoje. Niestety, wszystko pod sporą warstwą tłuszczu. Tłuszczyk przydaje się, kiedy trzeba się wykąpać w zimnym morzu albo przyjąć mae-geri w brzuch. Jest natomiast niepożądany na scenie. Niektórzy mówią o swym grubym brzuszysku – mięsień piwny. Z autopsji wiem, że ludzie sceny mają całkiem mocne mięśnie brzucha – od ciągłego wciągania. Brzucha oczywiście. Targowisko próżności... Człowiek na zawsze rozerwany pomiędzy ekstremami (nie: ekskrementami): dobrze jeść czy dobrze wyglądać. Typowy przykład ludzkiego rozerwania końmi wiecznego dualizmu.

 

   Wczoraj wsiadłem na rower i pojechałem z Wrzeszcza na Morenę (pod sporą górkę). Z Moreny zjechałem Słowackiego w dół i pognałem Kościuszki i Hallera – na brzeżnieńską plażę. Na małym ronduniu przy samej plaży zawróciłem, stanąłem na panach pedałach i pognałem z powrotem. Gdy godzinę później wróciłem do domu, było mnie o dwa kilo potu mniej. Co z tego, kiedy po wizycie na imprezie u przyjaciół Rity zahaczyłem o ulubioną stacyjkę BP i dokonałem nielegalnego zakupu czekoladek typu Ritter (oczywiście na cześć Rity)? W domu czekała na mnie gratisowa paczka chipsów, którą zostawili dla mnie Lukas i Kosma. No cóż, zżarłem to gówno. Dziś rano nie stanąłem na wagę, bo i po co. No dobra, stanę – niech mnie strzeli jasny kutas z nieba. 104, 5. Od poniedziałku zabieram się za dietę – nie będę nic jadł przez pół roku! Jeszcze zobaczycie, na co mnie stać.

 


Podziel się

komentarze (42) | dodaj komentarz

JAK ZOSTAŁEM PÓŁ-BOGIEM ROWEROWYM

piątek, 08 lipca 2011 1:34

 

   Ostatni raz na rowerze jeździłem w wakacje 1988 roku. Wyciągnąłem z piwnicy starą kolarzówkę mojego brata; z pomocą sprytnego kolegi doprowadziłem wehikuł do względnego porządku i wsiadłem na wpijające się w tyłek siodełko. Przejeździłem nim całe wakacje do czasu, aż po raz kolejny pękła spawana wcześniej rama. Pamiętam jeden z ostatnich kursów rowerem do domu. Na jakiejś imprezie zapaliłem macha za dużo (był to okres, kiedy zdarzało mi się jeszcze popalać trawę; kiedy dość przyjazną „samosiejkę“ zastąpiły obrzydliwe „skuny“ i podejrzane, maczane w chemicznych roztworach badziewie, przerzuciłem się na bezpieczniejsze browary). Było mi nieco wstyd – zamiast się bawić, osłabłem i przeistoczyłem w śliniące się bydlę, marzące o zmysłowym żarciu przy nocnej lampce w kuchni staruszków... Postanowiłem wykonać „angielskie wyjście“. Wyprowadziłem rower i uciekłem z imprezy. Przez całą drogę do domu byłem prawie pewien, że za chwilę skończy mi się łańcuch. Tak, tak – palenie i sport to kiepska kombinacja.

 

   Przez ostatnie dwadzieścia lat zdarzało mi się zamarzyć o rowerze. Ostatnie pięć lat zgoła intensywnie – w Gdańsku skonstruowano eleganckie ścieżki rowerowe, którymi można śmigać, gdzie dusza zapragnie. Od zeszłego roku pojawiło się mnóstwo remontów dróg, które utrudniają i spowalniają ruch samochodowy. Pod koniec czerwca sprzedałem pewien sprzęt, który zagracał mi studio. Nie byłem pewny, czy istnieje rower, który nie załamie się pod ciężarem moich stu kilogramów. Razem z Ritą zrobiliśmy rozeznanie: po paru dniach kalkulacji kupiliśmy dwa piękne rowery – czarnego Citylinera (dla niej) i czarnoszarego Scotta (dla mnie). Następnego dnia uszczęśliwiona Rita pojechała do pracy w Sopocie; gdy wróciła do domu, namówiłem ją na krótki wypad na plażę do Brzeźna. Było genialnie – beztrosko pędziliśmy rowerami po chodnikach i ceglanych ścieżkach, od czasu do czasu robiąc użytek z dzwonków oraz hamulców. Dojechaliśmy do plaży i pobieżnie przyjrzeliśmy się nocnemu życiu Brzeźna. Po dłuższej chwili wskoczyliśmy na nasze rowery i popedałowaliśmy z powrotem do Wrzeszcza; zasilana dynamem lampka roweru Rity oświetlała nam drogę. Po kwadransie byliśmy pod domem i wnosiliśmy nasze rowery do mieszkania. W ten sposób nasze nowe, dwukołowe utensylia stały się hitem tegorocznych wakacji, które – jak dotąd – nie rozpieszczają nas piękną pogodą. Choć lato daje pupy - rowery rządzą!

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (22) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  2 681 869  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmie...

więcej...

Tymon Tymański – kompozytor, tekściarz, felietonista. Lider formacji Miłość (1988-2002), Kury (1992-2003), Tymon & The Transistors (2002 - ). Współzałożyciel głośnej trójmiejskiej wytwórni płytowej Biodro Records. Autor muzyki teatralnej i filmowej (m.in. "Sztos", "Wesele", "Polskie Gówno"); prezenter kulturalnego programu Łossskot w TVP 1, współprowadzący w audycji "Ranne Kakao" w radiostacji Roxy FM.

schowaj...

Strony muzyczne

Projekty

  • Tymon & The Transistors – zespół gitarowy ("Wesele" 2004, "Don't Panic! We're From Poland" 2007)
  • Tymański Yass Ensemble – zespół jazzowy ("Jitte" 2004, "Free Tibet" 2008)

Polecam

  • Dyskografie: The Beatles, The Doors, The Velvet Underground, Frank Zappa, Bob Marley & The Wailers, Joy Division, Nirvana, John Coltrane, Eric Dolphy, Ornette Coleman, Lennie Tristano, Miles Davis, Ferenz List, Charles Ives, Arnold Schoenberg, Alban Berg, Conlon Nancarrow.
  • KSIĄŻKI: James Joyce - "Ulisses", Franz Kafka – "Zamek", Witold Gombrowicz – "Transatlantyk", "Kosmos", Hermann Hesse – "Siddharta", Kurt Vonnegut – "Rzeźnia Numer Pięć", Harper Lee – "Zabić Drozda".

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2681869
Wpisy
  • liczba: 237

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl